Jak to ryba nie widzi wody w której pływa.

Jak nazwiesz kogoś,

kto bierze narkotyki kilka razy w miesiącu?
Wiadomo - skoro używa narkotyków, to narkoman. Nie ważne jakich narkotyków i ile. Ważne że regularnie, przy powtarzających się okazjach, albo bez okazji.
A jak nazwiesz kogoś, kto pije alkohol kilka razy w miesiącu? I tu widać jak na dłoni efekt działania inżynierii społecznej. No właśnie - zatrzymaj się na chwilę jak ryba w tej wodzie. Zaraz zobaczysz tę wodę, ale inaczej.

Od dawna żyjemy w alkoholocentrycznym społeczeństwie.

Jesteśmy w nim tak zanurzeni, że tego nie zauważamy. Picie alkoholu stało się społeczną normą. Wrosło w codzienność tak silnie, że to osoba niepijąca musi się tłumaczyć ze swojego niepicia.

Wyobraź sobie wesele na którym nie ma alkoholu, ale nikt z gości nie został o tym poinformowany. Zatrzymaj się na chwilę i usłysz te rozmowy.

Część gości byłaby wręcz oburzona i czułaby się oszukana.  Zobacz te organizujące się wycieczki po alkohol. A teraz wyobraź sobie wesele bez jajek w majonezie. Brak jajek? Nikt tego nie zauważy.

Alkohol w niektórych sytuacjach jest tak silną oczywistością, że jego brak uznawany jest za faux pas. Doszło nawet do tego, że mamy takie pojęcie jak kultura picia alkoholu. Mamy różne rodzaje kieliszków i lampek w zależności jaki rodzaj alkoholu jest nalewany.

Alkohol to trucizna, a WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia jednoznacznie mówi, że nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu, a już w ogóle nie istnieje coś takiego jak zdrowa dawka alkoholu. 

Oczywistością jest, że nie dajemy dzieciom alkoholu bo to trucizna. Picie w ciąży uznawana jest za patologię. Skoro alkohol to trucizna, poprzedni akapit powinien dosłownie brzmieć tak:

Od dawna żyjemy w truciznocentrycznym społeczeństwie. Jesteśmy w nim tak zanurzeni, że tego nie zauważamy. Picie trucizny stało się społeczną normą. Wrosło w codzienność tak silnie, że to osoba niepijąca trucizny musi się tłumaczyć ze swojego niepicia trucizny. Wyobraź sobie wesele na którym nie ma trucizny, ale nikt z gości nie został o tym poinformowany. Zatrzymaj się na chwilę i usłysz te rozmowy. Część gości byłaby wręcz oburzona i czułaby się oszukana.  Zobacz te organizujące się wycieczki po truciznę. Trucizna w niektórych sytuacjach jest tak silną oczywistością, że jej brak uznawany jest wręcz za faux pas. Doszło nawet do tego, że mamy takie pojęcie jak kultura picia trucizny. Mamy różne rodzaje kieliszków i lampek w zależności jaki rodzaj trucizny jest nalewany.

Jeśli pijesz alkohol

i drażni cię zwracanie uwagi na temat alkoholu i picia, to zastanów się nad swoją reakcją.
Trucie się, stało się normą społeczną. Na szczęście mamy światełko w tunelu. Dane pokazują, że młodzi ludzie coraz częściej rezygnują z picia alkoholu. Są mądrzejsi niż ich poprzednie pokolenia.
Zobacz to z trochę innej perspektywy. Podzielmy ludzi na pijących i niepijących. Dodatkowo każdą tych grup podzielmy na tych którym jest dobrze z tym co robią i tych, którym jest źle. Wychodzą nam cztery grupy.

Nie piję i dobrze mi z tym

Piję i dobrze mi z tym

Nie piję i źle mi z tym

Piję i źle mi z tym

Większość

Piję i dobrze mi z tym

– to większość społeczeństwa. Normalni szczęśliwi pijący. Większość z nich zostanie tu do końca życia. Pijąc, trochę popsują sobie zdrowie, ale nie schrzanią życia. Wszelkie choroby wynikające pośrednio lub wprost z picia nie będą im się z piciem kojarzyły. Ci ludzie chętnie nazywają siebie świadomymi konsumentami, tradycjonalistami, kontrolującymi użytkownikami alkoholu. To towarzyscy praktycy, którzy nie widzą żadnego zagrożenia w swoim piciu. Są pewni swojej kontroli.

 Ich przekonania to np.:

  • „Alkohol daje mi coś dobrego – odprężenie, relaks, dobry humor, odwagę.”
  • „Jest wiele pozytywnych stron picia, dlatego nie wyobrażam sobie, żeby go w ogóle nie pić.”
  • „Mam pełną kontrolę nad swoim piciem, bo nie mam problemów związanych z alkoholem.”
  • „Nie piję za dużo.”
  • „Istnieje coś takiego jak odpowiedzialne picie alkoholu.”
  • „Jeśli ktoś ma problem z alkoholem, to znaczy, że nie umie go pić odpowiedzialnie.”
  • „W dowolnej chwili mogę przestać pić – ale po co, skoro nie mam problemów?”
  • „Alkohol w małych ilościach nie szkodzi.”

Sidła

Piję i źle mi z tym

– to ta część, której własne picie już przeszkadza. Wpadli w sidła. Chcieliby pić jak wcześniej – czyli bez problemów – ale nie potrafią. Cały czas wierzą, że uda się wrócić do kontrolowanego picia. Pojawia się dysonans poznawczy i wewnętrzne rozdarcie. To strefa zależności od alkoholu. Błędne koło, w którym człowiek jest wycieńczony jak chomik, który dał z siebie wszystko i jest w tym samym miejscu. Cierpiący konsument, który bez przerwy szuka usprawiedliwień dla swojego picia.

 Ich przekonania to np.:

  • „Mam powody do picia alkoholu.”
  • „Alkohol daje mi jednocześnie coś dobrego i coś złego.”
  • „Jest tak wiele pozytywnych stron picia, że nie wyobrażam sobie, żeby go w ogóle nie pić.”
  • „Alkohol to nagroda, która mi się należy.”
  • „Nie mam pełnej kontroli nad swoim piciem.”
  • „Czasem piję za dużo i za często – alkohol jest zbyt obecny w moim życiu.”
  • „Istnieje coś takiego jak odpowiedzialne picie alkoholu.”
  • „Mam kilka problemów związanych z alkoholem.”
  • „Abstynencja wymaga silnej woli i jest koszmarną męczarnią.”
  • „Inni potrafią pić odpowiedzialnie.”
  • „Przez swoje picie tracę rzeczy, na których mi zależy.”

Kara

Nie piję alkoholu, ale źle mi z tym

Trzeźwi alkoholicy. Zakładnicy silnej woli, skazani przez siebie albo przez kogoś na abstynencję. Czują się ukarani, dlatego zaciskają zęby i obserwują pijących z tęsknotą. To strefa wyrzeczeń, w której jesteś jednocześnie więźniem i swoim strażnikiem. Ta część nie jest wstydem. Dla wielu osób jest przystankiem, który ratuje życie – i lepiej nie pić niż pić. To nie jest jednak najlepsze miejsce, żeby tkwić w nim do końca życia. Tym, co konstytuuje takie osoby, jest poczucie bycia gorszym – bo nie mogą się „normalnie” napić. Ta tożsamość jest potwornie obciążająca. Jednym z wyjść jest zmiana przekonań.

 Ich przekonania to np.:

  • „Alkohol to nagroda, na którą ja nie zasługuję.”
  • „Picie alkoholu jest przywilejem, którego ja nie mam.”
  • „Nie pijąc alkoholu, tracę bardzo wiele.”
  • „Nie wolno mi pić, bo nie umiem pić odpowiedzialnie.”
  • „Abstynencja wymaga silnej woli i samodyscypliny.”
  • „Cały czas boję się, że coś mnie skusi do wypicia.”
  • „Mam ograniczone zaufanie do siebie w kwestii alkoholu.”
  • „Jestem alkoholikiem, chociaż nie piję.”

Obojętność

Nie piję alkoholu, i dobrze mi z tym

Szczęśliwi abstynenci – nie dlatego, że sobie zabronili, tylko dlatego, że nie mają po co pić. Nie liczą dni trzeźwości, tak jak inni nie liczą dni bez jedzenia piasku. Picie wydaje im się równie absurdalne jak jedzenie kamieni. Naturalna obojętność wobec alkoholu to prawdziwa niezależność.

 Ich przekonania to np.:

  • „Nie mam ani jednego powodu, żeby wypić alkohol.”
  • „Alkohol nie daje mi nic dobrego.”
  • „Alkohol w dowolnej postaci to rozcieńczona trucizna.”
  • „Nie istnieje odpowiedzialne picie, bo picie trucizny w dowolnej dawce zawsze jest nieodpowiedzialne.”
  • „W dowolnej chwili mogę wypić alkohol – ale nie mam żadnego powodu, żeby to robić.”
  • „Nie wypiję, bo to dla mnie tak irracjonalne jak lizanie nóg od krzeseł.”

Ten podział na cztery pola

wpadł mi do głowy całkowicie przypadkowo, gdy sam zastanawiałem się nad swoją relacją z alkoholem.
Najciekawsze jest to, że bez względu na to gdzie Ty jesteś w relacji z alkoholem, możesz wejść do tej części w której nie pijesz i dobrze ci z tym.

Wszystko znajdziesz na stronie spontaniczna.pl

Zaprszam też do mojego podacastu na https://www.spontaniczna.pl/podcast/

założyciel i gitarzysta zespołu DZIEWICA
autor strony www.spontaniczna.pl