
Za każdym koncertem, który oglądamy ze sceny widowni, kryje się wiele godzin przygotowań, pracy, emocji i… sytuacji, których publiczność nigdy nie ma okazji zobaczyć. Organizacja wydarzenia to nie tylko wybór artysty i repertuaru, ale także koordynacja pracy całego zespołu, próby, kwestie techniczne, opieka nad artystami i gotowość na nieprzewidziane sytuacje.
O tym, jak wygląda praca „od kuchni”, skąd wzięła się pasja do organizacji wydarzeń, co daje największą satysfakcję i dlaczego najważniejsza w tym wszystkim jest publiczność, rozmawiamy z Iloną Mroczkowską. Pytamy również o historię cyklu Niedzielne Koncerty w Teatrze, współpracę w ramach Grudziądzkiej Karty Mieszkańca, koncertowe marzenia oraz artystów, których chciałaby zobaczyć na grudziądzkiej scenie.
KB: Ilono, organizacja koncertów i wydarzeń to nie tylko zawód, ale przede wszystkim pasja. Jak zaczęła się Twoja przygoda z tą branżą?
IM: Zdecydowanie tak. Moja „kulturalna ścieżka” zaczęła się niewinnie, bowiem od pasji śpiewania w chórze Alla camera. Ukończywszy II Liceum Ogólnokształcące w Grudziądzu zamierzałam podjąć pracę i studiować zaocznie. Zapytałam Panią Annę Janosz – która wówczas pełniła funkcję dyrygenta chóru i od roku Dyrektora Centrum Kultury Teatr czy mogłabym przyjść do teatru odbyc staż. I tak to się zaczęło. Nie przypuszczałam wówczas, że ta praca tak bardzo mnie zainteresuje. Miałam odbyć tylko sześciomiesięczny staż…..Jak widać życie napisało inny scenariusz…
KB: Czy pamiętasz pierwszy koncert, który zorganizowałaś? Jakie emocje Ci wtedy towarzyszyły?
IM: Pamiętam pierwsze wydarzenie i nie był to koncert, a monodram. Wiem, że miałam wówczas nogi jak z waty, gdyż musiałam pozbyć się lęku przed kontaktem a artystą przez duże A” czyli wówczas żyłam w przekonaniu, że artysta to nadczłowiek. Z biegiem lat i przybywającego doświadczenia ta iluzja rozpłynęła się jak mgła, ponieważ okazało się, że to zwykli ludzie ze swoimi ograniczeniami, wadami, rozterkami, uzależnieniami.
KB: Co najbardziej lubisz w swojej pracy? Jest taki moment podczas wydarzenia, kiedy myślisz: „Właśnie dlatego to robię”?
IM: Najbardziej satysfakcjonującymi momentami są chwile, w których w trakcie przerwy trwającego koncertu podchodzą do mnie Widzowie i dziękują oraz owacje na stojąco. Wówczas wiem, że kierunek, który obrałam dobierając repertuar w ramach cyklu NIEDZIELNE KONCERTY W TEATRZE jest właściwy.
KB: Za kulisami koncertów dzieje się naprawdę wiele. Czego publiczność najczęściej nie dostrzega, a co wymaga ogromnego zaangażowania?
IM: Publiczność ogląda efekt końcowy czyli tzw. Wisienkę na torcie. Natomiast nie widzi i najzwyczajniej w świecie nie wie, bo nie może zobaczyć tego, co dzieje się na kilka lub kilkanaście godzin przed wydarzeniem, na które zakupiła bilet. Aby wydarzenie mogło zostać zrealizowane wymaga to zaangażowania nie tylko koordynatora, ale przede wszystkim ekipy technicznej. Jeśli wydarzenie rozpoczyna się o godz. 19.00 lub 18.00 to prace nad nim są podejmowane o godz. 8.00 lub 9.00 rano, a czasami dzień wcześniej. Polegają one na ustawieniu świateł, dźwięku i próbach. Mówię bardzo ogólnie, gdyż w międzyczasie pojawia się jeszcze wiele innych obowiązków, które trzeba wykonać.
KB: Każde wydarzenie to nowe wyzwania. Czy zdarzyła Ci się sytuacja, która początkowo wydawała się kryzysem, a dziś jest zabawną anegdotą?
IM: To prawda. Do organizacji każdego wydarzenia należy podchodzić z dużym zaangażowaniem. Mam tu na myśli chociażby zapewnienie odpowiedniego nagłośnienia czy też oświetlenia czyli spełnienia ridera technicznego Artysty., ale też ridera socjalnego czyli zapewnienia Artystom odpowiedniego posiłku. Pamiętam jedną historię, z której po latach potrafię się już śmiać, ale cofając się do tego momentu w czasie, pamiętam, że byłam przerażona, załamana, a presja czasu mi nie pomagała w tym, aby rozwiązać problem. Na szczęście w takich momentach skupiamy się na rozwiązaniach i wraz z Wicedyrektorem znaleźliśmy wyjście z sytuacji. Kiedy jako Centrum Kultury Teatr organizowaliśmy w jednym dniu dwa koncerty Noworoczne, tj. o godz. 17.00 i 20.30 jeden ze znanych zespołów polskiej sceny muzycznej, po wykonaniu pierwszego z nich zażądał kolejnego dużego posiłku, o którym manager nie wspomniał w riderze socjalnym. Miałam 40 minut, aby rozwiązać problem. Zadzwoniłam wówczas do zaprzyjaźnionej restauracji, aby natychmiast przywieźli do teatru cokolwiek, co spełnia miano obiadu i aby było tego dużo. Restaurator pojawił się po 20 minutach. Zespół był zadowolony i rzecz jasna wystąpił, ale ja po powrocie do domu byłam wykończona psychicznie i fizycznie.
KB: Jak wybierasz artystów i repertuar? Czym kierujesz się, przygotowując kolejne wydarzenia?
IM: Od kilku lat jestem odpowiedzialna za dobór repertuaru w ramach cyklu NIDZIELNE KONCERTY W TEATRZE, ale także innych koncertów. Nie oznacza to, że decyzje podejmuje zawsze samodzielnie, ponieważ praca w impresariacie artystycznym polega na współpracy. Często dyskutujemy i zastanawiamy się nad tym jakie wydarzenie byłoby dla naszej publiczności interesujące, kto z Artystów mógłby przyjechać do Grudziądza i przyciągnąć zainteresowanie widzów? Kogo jeszcze nie było w naszym mieście, a mógłby wystąpić z ciekawym spektaklem lub koncertem. Zawsze bierzemy pod uwagę gusta publiczności. Jesteśmy tutaj właśnie dla publiczności a naszym celem jest to, aby Widzowie czuli się u Nas komfortowo i mogli w interesujący sposób spędzić swój wolny czas.
KB: Współpracujesz z Teatrem, który jest Partnerem Grudziądzkiej Karty Mieszkańca. Jak narodził się pomysł na organizację niedzielnych koncertów?
IM: Pomysłodawcą cyklu NIEDZIELNE KONCERTY W TEATRZE jest Anna Janosz – dyrektor Centrum Kultury Teatr i to pytanie warto byłoby zadać właśnie Pani Ani.
KB: Koncerty niedzielne cieszą się dużym zainteresowaniem. Co sprawia, że warto wybrać się właśnie na ten cykl?
IM: Potwierdzam. Trzy lata temu weszliśmy w trzecia dekadę istnienia tego cyklu, który na przestrzeni tych wszystkich lat ewoluował. Forma pozostała niezmienna, tzn. że każdy koncert zawsze składa się z dwóch części muzycznych oraz wernisażu w foyer na I piętrze teatru, a w przerwie koncertu na publiczność czeka słodki poczęstunek.
KB: Posiadacze Grudziądzkiej Karty Mieszkańca mogą skorzystać ze zniżki na bilety na koncerty niedzielne. Jak oceniasz takie partnerstwa, które jednocześnie wspierają mieszkańców i promują kulturę?
IM: Koncert muzyki francuskiej, który odbył się 17 maja w ramach niedzielnych koncertów był pierwszym wydarzeniem, na który publiczność mogła zakupić bilet w oparciu o Grudziądzką Kartę Mieszkańca i oczywiście w nowym sezonie kulturalnym będziemy kontynuowali partnerstwo. Osobiście bardzo podoba mi się ten pomysł, ponieważ pozwala na promowanie naszej działalności, przy jednoczesnym poszerzeniu grona odbiorców naszej oferty.
KB: Czy zauważasz, że dzięki Grudziądzkiej Karcie Mieszkańca do teatru trafiają osoby, które wcześniej rzadziej uczestniczyły w wydarzeniach kulturalnych?
IM: Ponieważ tak jak wspomniałam dopiero rozpoczęliśmy współpracę w ramach partnerstwa to trudno jest mi ocenić efekty tej decyzji. Myślę, że za kilka miesięcy będę mogła powiedzieć więcej.
KB: Jakie koncerty lub wydarzenia planujecie w najbliższym czasie? Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy?
IM: Tych wydarzeń będzie sporo. Oczywiście duże i znane w naszym mieście koncerty takie jak KONCERT SYLWESTROWY, NOWOROCZNY I KARNAWAŁOWO-WALENTYNKOWY. Jednak rąbka tajemnicy uchylimy we wrześniu i wówczas Widzowie dowiedzą się kto zaprezentuje się na grudziądzkiej scenie. Ponadto odbędzie się koncert Ani Wyszkoni oraz VARIUS MANX & Kasi Stankiewicz.
KB: Jak wygląda Twój dzień, gdy przygotowujesz koncert – od pierwszego telefonu do momentu, gdy gasną światła na widowni?
IM: Dzień finalizacji koncertu jest zazwyczaj bardzo intensywny i trwa od od wczesnych godzin rannych. Spotykam się z ekipą techniczną około godz. 9.00 i wówczas to Oni mają do wykonania wielogodzinna pracę fizyczną, polegającą na ustawieniu sprzętu nagłośnieniowego oraz świateł. Gdy po kilku godzinach przyjeżdżają artyści, wówczas dla Mnie jest to moment intensywnej pracy: zaopiekowania się Artystami, wskazania im garderób, poczęstowania kawą, koordynowania czasu prób itp. Następny etap to moment, w którym przychodzi obsługa widowni i szatni oraz uruchamiana jest kasa. Wtedy czekamy na gości i pilnujemy, aby Widzowie zajęli swoje miejsca. A następnie rozpoczyna się wydarzenie. Przedstawiam to oczywiście w dużym skrócie, ponieważ w międzyczasie pojawia się mnóstwo kwestii, które trzeba ustalić, a zdarzają się również sytuacje nagłe, czasami nieco problematyczne, które dzięki zgranemu zespołowi udaje się rozwiązać.
KB: Czy w natłoku obowiązków znajdujesz czas na bycie widzem? Na jaki koncert sama najchętniej kupiłabyś bilet?
IM: Oczywiście, że udaje mi się być widzem mimo obowiązków. Moim marzeniem jest wysłuchanie na żywo DIMASHA, kazachskiego piosenkarza, posiadającego sześciooktawową skalę głosu.
KB: Co daje Ci największą satysfakcję – zadowolenie artystów, owacje publiczności czy może świadomość, że stworzyłaś wyjątkowe wydarzenie?
IM: Z pewnością wszystko na raz. Jednak gdybym miała wybierać to owacje publiczności, bo przecież robimy to dla niej.
KB: Gdybyś mogła zorganizować koncert marzeń, bez żadnych ograniczeń, kto wystąpiłby na scenie?
IM: Byłby to Jakub Orliński, a dla szerszego grona odbiorców Podsiadło i Sanah.
Autor zdjęć: Kamil Danielewicz
Teatr – pierwsze skojarzenie?
EMOCJE
Koncert – emocje czy organizacja?
ORGANIZACJA
Scena – co czujesz, gdy gasną światła?
SATYSFAKCJĘ
Artysta – profesjonalizm czy osobowość?
OSOBOWOŚĆ
Publiczność – największa nagroda?
OWACJE NA STOJĄCO
Artysta marzeń – jedno nazwisko?
DIMASH
Jedno słowo, które najlepiej opisuje Twoją pracę?
RÓŻNORODNOŚĆ
Ilona Mroczkowska od lat jest związana z kulturalnym życiem Grudziądza oraz działalnością Centrum Kultury Teatr. To właśnie tutaj współtworzy wydarzenia, które na stałe wpisały się w artystyczny pejzaż miasta. Zajmuje się organizacją koncertów, wydarzeń i imprez kulturalnych, dbając o to, by oferta Centrum odpowiadała na potrzeby i zainteresowania mieszkańców. Jej praca to nie tylko organizacja wydarzeń, ale przede wszystkim tworzenie przestrzeni do spotkań ze sztuką, artystami i drugim człowiekiem.
Rozmowa z Iloną Mroczkowską pokazuje, że organizacja wydarzeń kulturalnych to znacznie więcej niż praca – to połączenie pasji, odpowiedzialności, doświadczenia i umiejętności działania pod presją czasu. Choć publiczność widzi przede wszystkim efekt końcowy, za każdym koncertem stoją godziny przygotowań, zaangażowanie wielu osób i dbałość o każdy, nawet najmniejszy szczegół.
W centrum tego wszystkiego pozostaje jednak widz. To jego emocje, podziękowania i owacje na stojąco są dla organizatorów najlepszym potwierdzeniem, że podjęty wysiłek ma sens. Historia Ilony Mroczkowskiej pokazuje również, że czasem jedna decyzja i pozornie krótki, sześciomiesięczny staż może stać się początkiem wieloletniej zawodowej i artystycznej drogi.
Przed nami kolejne koncerty, wydarzenia i spotkania z artystami. A za kulisami – jak zawsze – ludzie, którzy dbają o to, aby kiedy na widowni gasną światła, wszystko było gotowe na najważniejszy moment: spotkanie artysty z publicznością.