Skonaktuj się z nami    kontakt@grudziadzmiastootwarte.pl
Witamy na portalu GrudziadzMiastoOtwarte.pl. Miłego dnia!

Czas zwiedzania, poznaj historię Ulicy Szewskiej

Ulica Szewska

z pocztówką w tle.

Ulica Szewska, o której dzisiaj będzie mowa, miała niebywałe wprost szczęście, a można
wręcz zaryzykować stwierdzenie, że urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą. Ocalała z pożogi II
wojny światowej.

To właśnie nią od niemal 130 lat nieprzerwanie kursuje tramwaj, którym
podróżowały i podróżują tysiące grudziądzan. Mijamy ją codziennie, ale czy dostrzegamy jej
urok? Z pewnością nie zawsze, ale nie martwcie się!

Wspólnie spróbujemy odkryć ją na nowo.

Gotowi?

Zaczynamy!

A zaczniemy od nazwy.

Otóż nie zawsze Szewska była Szewską. Dawniej odcinek biegnący od Rynku do wysokości dzisiejszej ulicy Poprzecznej zwano ulicą Słodowników, gdyż na rogu obydwu ulic znajdowała się słodownia.

Z języka niemieckiego wspomniany odcinek nazywano Maltzer Gasse, zaś ten biegnący od dzisiejszej Poprzecznej w dół – Schuster Gasse.

W 1872 r. obie części stały się ulicą Szewską – Schumacherstrasse. W tym miejscu pora na językową ciekawostkę, otóż słowo Gasse  w języku niemieckim oznaczało dawniej gęsto zabudowaną uliczkę czy też zaułek, głównie o charakterze rzemieślniczym znajdującą się w starszej części miasta. Jej przeciwieństwem była Strasse, czyli ulica główna, bardziej reprezentacyjna, stanowiąca przy tym szlak komunikacyjny, a taką stała się ulica Szewska, odkąd 130 lat temu zaczął kursować nią tramwaj.

Zastanawialiście się może czy na Szewskiej rzeczywiście mieszkali szewcy?

Sprawdźmy zaglądając do księgi adresowej Grudziądza  z 1902 r. I tak przy ówczesnej Schumacherstrasse 1 zamieszkiwali między innymi: Schulz Friedrich i Behnke Hermann – szewcy,
pod numerem 4 – Glatz Hermann – mistrz szewski prowadzący skład obuwia, pod numerem 5 – Prietz Otto – szewc, pod numerem 10 – Bartel Heinrich – mistrz szewski prowadzący skład obuwia,
pod 11 – Hardtke Emil – mistrz szewski, pod 13 – Mischkowski Otto – szewc prowadzący sklep obuwniczy i Mischkowski Ludwig – mistrz szewski, pod 17 – szewc Moeller Johann
i pod numerem 22 ostatni z szewców z Szewskiej – Korthals Johann.

Jak widzicie, społeczność szewców w początkach ubiegłego wieku dość licznie zamieszkiwała ulicę nazwaną ich imieniem.

Oprócz tych bardzo potrzebnych i nieco mniej obecnych w naszym dzisiejszym życiu rzemieślników, ulicę Szewską zamieszkiwało w tym czasie sporo osób reprezentujących równie ciekawe zawody.

Wspominam o tym, gdyż całkiem niedawno na jednym z zagranicznych portali aukcyjnych moim oczom ukazała się ciekawa kartka pocztowa. A cóż takiego ciekawego przedstawiała? – zapytacie – otóż prezentowała… winiarnię należącą do Augusta Seicka, a mieszczącą się przy dzisiejszej Szewskiej 13, wówczas noszącej numer 16. Z tej ciekawej kartki dowiedzieć możemy się, że owa winiarnia posiadała piwnicę, gdzie przechowywano wino i bogato urządzone wnętrza, gdzie ów napój serwowano.

Kartka pochodzi z 1900 r., natomiast ze wspomnianej wcześniej księgi adresowej dowiedzieć możemy się, że oprócz winiarni August Seick prowadził w budynku również pierwszorzędną restaurację. Ciekawe jak smakowały  serwowane specjały! Niestety, nie poznamy dawnych smaków, ale nic straconego, bo w zamian mam dla Was garść ciekawostek dotyczących…pocztówki.

Poznamy historię i okoliczności jej powstania i przyjrzymy się sylwetce jej twórców, a ponadto dowiemy, jakie związki łączyły polskiego noblistę z popularną kartką.

Przenieśmy się do 1865 r. do stolicy Hesji – Karlsruhe. W tym mieście odbywała się wówczas V Niemiecka Konferencja Poczt, w której obradach uczestniczył urodzony w Słupsku – dr Wilhelm Heinrich von Stephan. Ten zakochany w poczcie wysoki rangą urzędnik (znający sześć języków obcych!) zaproponował wprowadzenie do obiegu pocztowego kartkę, która służyłaby do przesyłania krótkich wiadomości. Nazwał ją Postblatt (pocztowy listek). Ten świetny, jak okaże się już kilka lat później, pomysł nie spodobał się pruskiemu Generalnemu Dyrektorowi Poczty, który projekt odrzucił.

Dlaczego?

Otóż problemem okazała się… tajemnica korespondencji! Tak, ówcześni notable, jak i przeciętni zjadacze chleba nie potrafili sobie wyobrazić sytuacji, gdy postronni ludzie (w tym przypadku sortujący korespondencję pocztowcy i listonosze) czytają prywatną korespondencję, nawet jeśli była ona do bólu formalna i zwięzła. Wydawałoby się, że projekt pocztowego listka został na zawsze pogrzebany, lecz czy tak było w istocie? Otóż jak dobrze wiemy, nie!

Pamiętacie pierwsze wysłane przez siebie kartki?
Świąteczne, wielkanocne, albo jako pamiątki z kolonii? Zdarzało się, że te ostatnie przychodziły już po powrocie do domu, a i tak cieszyły, zajmując honorowe miejsce za szybką w meblościance.
W przeciwieństwie do zamkniętych na pocztowe nowinki Prusaków, to Austriacy wykorzystali pomysł von Stephana i w październiku 1869 r. w Austro – Węgrzech powstała pierwsza
w historii karta pocztowa.

Jak wyglądała? Była sztywnym żółtym prostokątem, z ramką na adres, cesarskim godłem oraz napisami w języku niemieckim – Correspondenz – Karte i węgierskim – levelezési. Jak się domyślacie, Austriacy trafili w dziesiątkę, gdyż na lata siedemdziesiąte XIX wieku przypadła największa popularność karty korespondencyjnej, jak ją nazywali. A trzeba wiedzieć, że przez pierwsze trzy miesiące funkcjonowania kartki w obiegu pocztowym sprzedano trzy miliony jej egzemplarzy! Czas na ciekawostkę, otóż początkowo karta pocztowa była po prostu zwykłą kartką pozbawioną ilustracji. Na jednej ze stron umieszczano adres, znaczek i stemple pocztowe, a drugą można było w całości przeznaczyć na wiadomość dla adresata.

W 1872 r. pojawiła się w Niemczech pierwsza kartka pocztowa z ilustracjami i to właśnie ilustracje zajęły większość miejsca przeznaczonego do tej pory na korespondencję. I tak źle i tak niedobrze, prawda? Jak napisać wiadomość, gdy nie ma na nią miejsca? Trzeba było radzić sobie, pisząc po obrzeżach obrazków. Taka sytuacja trwała do… 1904 r., kiedy to pocztowcy z całego świata zrzeszeni w Światowym Związku Pocztowym podzielili stronę pocztówki zawierającą miejsce na adres i znaczek w pionie, wydzielając tym samym miejsce pod korespondencję. A moda na kartki pocztowe dotarła też za ocean, gdzie kartę nazwano postal cards, a zadomowiła się nie tylko w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, lecz również w Chile.

Ilustracje do kart pocztowych stawały się małymi dziełami sztuki, gdyż do ich tworzenia zatrudniano znanych artystów takich jak Gustav Klimt, Stanisław Wyspiański, czy Jacek Malczewski. Karta pocztowa, korespondencyjna, pocztowy listek, a skąd pochodzi używane w języku polskim określenie pocztówka?

Czy wiecie, że łączy się ono z polskim noblistą? Jeśli nie, to pozwólcie, że opowiem Wam tę ciekawą historię. A było to tak: kiedy pierwsze karty pocztowe pojawiły się na rynku narodziła się potrzeba znalezienia dla nich polskiego odpowiednika obcych nazw takich jak wspomniane wyżej Postkarte, Correspondenz Karte, czy też rosyjskiego terminu: otkrytoje pismo. Nazywano je w języku polskim różnie, a to widokami, widokówkami, czy też pocztowymi kartami ozdobnymi.

Przydałoby się uporządkować ten pojęciowy bałagan, prawda?

Ogłoszono więc konkurs, a w konkursie, jak to w konkursie, zasiadło jury. Nie byle jakie jury, gdyż w jego skład wchodziło wybitni językoznawcy będący redaktorami Słownika języka polskiego. Co jak co, ale znali się na swoim fachu! Do zacnej komisji napływały rozmaite propozycje, dokładnie było ich…296, a wśród nich wymienić można np.: listewka, liścik, odkrytka, oszczędnica, bezkopertka, pismówka, jawnostka, zawiadówka, czy… pocztówka.

Która z tych nazw przypadła Wam najbardziej do gustu? Podzielcie się z nami! Tymczasem komisja, po debacie nad nadesłanymi pomysłami wybrała dobrze nam znaną pocztówkę, którą to zgłosiła do konkursu niejaka Marja z B. Jak okazało się wkrótce, wspomniane imię jako pseudonim obrał sobie… Henryk Sienkiewicz! I tak oto autor Trylogii stał się twórcą pojęcia, którego używamy po dziś dzień. Wspomnieliśmy wyżej, że kartka pocztowa zrobiła oszałamiającą karierę, to prawda, choć przez długi czas podręczniki dobrego wychowania grzmiały, że wysyłanie tego typu korespondencji przystoi co najwyżej młodzieży, a nie wytwornemu towarzystwu, o czym pisał jeszcze w 1912 r. jeden z polskich podręczników: pocztówki można przesyłać tylko krewnym, dobrym znajomym i rówieśnikom, do innych osób nie wypada posyłać pocztówek, tylko z wycieczki wolno wysyłać do nich widokówki.

A czy wy stosujecie się do dawnych towarzyskich form?

Tymczasem wróćmy na ulicę Szewską, by posłuchać, co pisał o niej grudziądzki dziennik Der Gesellige z soboty 4 sierpnia 1895 r.: Alarm pożarowy rozległ się wczoraj wieczorem krótko po godzinie 9. na ulicach miasta. Ogień wybuchł w stojącym na ulicy Szewskiej skrzydle domu przy Rynku 11 [dzisiejsza Szewska 2]. Źródłem pożaru był magazyn kupca Naxa. Do zdarzenia doszło w chwili, gdy służący podczas przelewania spirytusu postawił obok siebie zapaloną lampę. Budynek bardzo szybko spowiły gęste kłęby dymu, a przed domem zgromadził się tłum ciekawskich. Płomienie w krótkim czasie objęły magazyn z towarami i zaczęły wydostawać się na zewnątrz, a pojedyncze języki ognia pojawiły się także przy dachu. O godzinie 21:15 rozległ się dźwięk dzwonków wozów strażackich. Straż pożarna, wspierana przez ochotnicze oddziały pompowe, natychmiast przystąpiła do akcji. Ogień znajdował łatwą pożywkę w składowanych w magazynie, częściowo łatwopalnych towarach, co utrudniało jego opanowanie. Po około pięciu kwadransach intensywnej pracy udało się jednak ugasić pożar. Na wszelki wypadek przez całą noc na miejscu pozostawiono straż pożarną pełniącą wartę. Bądźcie ostrożni i nie bierzcie przykładu z nieroztropnego służącego!

Bo jak mówi przysłowie: co ręka ludzka latami buduje, to ogień lub woda w momencie zepsuje. Przenieśmy się tymczasem do wolnej Polski okresu międzywojennego, a konkretnie do wydania toruńskiego Dnia Pomorskiego z niedzieli 24 maja 1931 r. Co tam znajdziesz Drogi Czytelniku? Proszę bardzo paryski szyk – Chic de Paris przy Szewskiej 1. Gdybyśmy cofnęli się w czasie, moglibyśmy zakupić w tym miejscu modny kapelusz! Z kolei w numerze Gońca Nadwiślańskiego ze środy 26 września 1928 r. mistrz krawiecki Wł. Maj prowadzący interes przy Szewskiej 22 róg Mickiewicza ogłasza, iż: potrzebny uczeń do nauki z porządnej rodziny.

Ktoś chętny na podjęcie nauki krawiectwa?

Problem z podjęciem nauki u mistrza Maja miałby z pewnością jeden z chłopców,

o którym wspomniany Goniec pisał w numerze sobotnio - niedzielnym z 18/19.02.1939 r. w tych słowach:

Amatorzy pierza i puchu

Trzej młodzi bohaterzy, a mianowicie: Grzymowicz Franciszek, zam. ul. Szewska 10, Langowski Jan zam. ul. Legionów 15, oraz Krajewski Zygmunt, zam. ul. Małomłyńska 18 zasiedli powtórnie na ławie oskarżonych. Wszystkich trzech oskarżono o to, iż w dniu 1 grudnia 38 r. w Grudziądzu zabrali 2 worki pierza, 1 worek puchu i jedną bańkę na szkodę p. Idy Mechler  ul. Pańska nr 1. Sąd skazał niepoprawnych młodzieńców na umieszczenie w zakładzie poprawczym, przy czym Langowskiemu Janowi zawieszono wykonanie kary na przeciąg lat trzech.

 Jak widzisz Drogi Czytelniku, dawniej przepisy o ochronie danych osobowych nie obowiązywały, a kto miał ochotę, mógł wprost zapukać do drzwi ofiary i sprawców przestępstwa.

Tymczasem kończąc naszą dzisiejszą wycieczkę w głąb dziejów uroczej uliczki, zapraszam Cię do wzięcia udziału w kolejnej wyprawie, podczas której przyjrzymy się ulicy Spichrzowej. Przeniesiemy się do czasów średniowiecza, poznamy ciężki los tragarzy i worków pełnych ziaren skrzypiących na ich plecach. Spojrzymy na spichlerze – magazyny zbożowe, które po dziś dzień budzą podziw mieszkańców i odwiedzających Grudziądz turystów. Poznamy uliczne ciekawostki, w tym również te kryminalne. Brzmi ciekawie? Do zobaczenia wkrótce!

REDAKTOR zakładki Czas Zwiedzania

PATRYK KRYGIER

Dzięki Patrykowi przeszłość naszego miasta nabiera zupełnie nowej perspektywy i zachęca do zwiedzania naszego ZABYTKOWA.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

OPRACOWANIE GRAFICZNE

MARLENA CIESZYŃSKA

Jest portalową czarodziejką. W magiczny sposób przedstawia nasze słowa i obrazy, nadając im przejrzystą i zaskakującą formę.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

ŹRÓDŁA

Kalendarz Grudziądzki 2002:
2002 J. Domasłowski, Na Szewskiej
J. Henke, Heinrich von Stephan. Najwybitniejsza postać Ziemi Słupskiej XIX wieku, Słupsk 2010
J. Kotłowski, Dawne pocztówki: historia – ikonografia, kolekcjonerstwo, Warszawa 1998 30 dni, nr 4/5, 2022
P. Popiński, Te najstarsze XIX – wieczne gdańskie karty pocztowe i pocztówki

Źródła zdjęć:
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Fotografie własne autora

Poznajmy się!

Tym chemy Cię zainteresować