Fotograficzna podróż śladem Wisły zawitała do Grudziądza
Panta rhei – wszystko płynie, to słowa greckiego filozofa Heraklita z Efezu. Trudno nie zgodzić się z mędrcem, gdyż świat wokół nas nieustannie się zmienia, biegnie, płynie jak rwący nurt rzeki. Rzeka, dla starożytnych niezwykle trudna, obok gór, bariera do pokonania, była jednocześnie źródłem niezbędnej do życia wody. Nie bez przyczyny największe cywilizacje narodziły się dzięki rzekom, którym zawdzięczały pomyślność i potęgę. Starożytni wierzyli, że jest pramaterią, z której wyłonił się świat, a co za tym idzie, to ona dała początek życiu. Wszak bez wody nie byłoby człowieka, który składa się z niej w przynajmniej połowie.
Wczorajszym popołudniem, natomiast, rzeka była artystką, rzeźbiącą niezwykłe i ulotne krajobrazy, które dostrzegł, docenił i zatrzymał
w kadrze Wiktor Strumiłło. Fotograf z zamiłowania, żeglarz śródlądowy i morski. Współbudowniczy i właściciel repliki XVI – wiecznej szkuty nazwanej imieniem jednego z najwybitniejszych polskich etnografów – Oskara Kolberga, pasjonat rzek. Człowiek, dla którego Wisła jest tajemnicą, wciąż odkrywaną na nowo. Człowiek, który zabiera na pokład swojej łodzi warszawian, którzy pierwszy raz patrzą na swoje ukochane, rodzinne miasto z perspektywy rzeki, tak ważnej dla tożsamości stolicy Rzeczypospolitej. Wczorajszy wernisaż wstępem opatrzyła dyrektor Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi – Wioletta Pacuszka. Kurator wystawy, kierownik Muzeum Handlu Wiślanego – Paweł Urbanowski, zwrócił uwagę m.in. na podobieństwo fotografii będących elementami wystawy do siedemnastowiecznych przedstawień martwej natury, które raz uchwycone, już nigdy nie będą swym pierwowzorem. Autor fotografii, Wiktor Strumiłło, opowiedział o okolicznościach powstania swoich dzieł, które narodziły się w wyniku Flisu Wiślanego „Łączymy Polskę”, którego twórca fotografii był pomysłodawcą i organizatorem. Łódź zawitała też i do Grudziądza, który wedle słów Wiktora Strumiłły, stanowi najpiękniejszą panoramę na wiślanym szlaku, tym bardziej, gdy podziwia się ją w promieniach słońca uwydatniających czerwień cegieł dominujących w zabudowie spichlerzy tworzących majestatyczną panoramę grodu Chrystiana. Prócz fotografii, zwiedzając wystawę, podziwiać możemy szklaną kroplę – rzeźbę, którą wykonała Tanja Andreasie Wechsler – założycielka „Our Humanity Mothers”, artystka urodzona w Słowenii, gdzie ukończyła Szkołę Inżynierii Mechanicznej i studia filozoficzne w Słoweńskiej Akademii Nauk
i Sztuk, gdzie uzyskała tytuł magistra mediów.
Grudziądz jest czwartą z kolei lokalizacją, do której zawitała wystawa „Rzeźbione Rzeką”. Do tej pory mogliśmy ją oglądać
w Zamku Książąt Mazowieckich w Czersku, Sandomierz, a ostatnio (01-08 – 30.09.2025 r.) w bydgoskich Młynach Rothera. W murach muzealnego Spichlerza nr 17 będziemy mogli ją podziwiać do 6 września br. Jak zaznacza na swojej stronie internetowej Wiktor Strumiłło: „To nie ja robię zdjęcia – to one czasami pozwalają, abym je zobaczył. Pozwalają mi się złapać, uwiecznić, zapamiętać, pokazać”
Ten sam Heraklit, przywołany w początkowych zdaniach, miał powiedzieć, że „dwa razy do tej samej rzeki wstąpić niepodobna”, lecz w tym wypadku nie sposób zgodzić się z greckim myślicielem, gdyż kto raz zasmakował w urokach rzeki, ten za nic będzie miał słowa mędrca. Tym bardziej umiłuje słowa, śpiewane ustami nieodżałowanego Zbigniewa Kurtycza: „Cicha woda brzegi rwie”.






























