

„Depresja
Cichy zabójca
Wyniszcza
Każdego dnia
Pod maską twardziela
Kryje się ktoś zupełnie inny
Przestraszony, zagubiony
Całkowicie bezsilny (…)
Zagubieni w tym świecie
Szukają pomocy
Ty przestań oceniać
I szerzej otwórz
OTWÓRZ OCZY”
/FACE 2 FACE, „Depresja”, sł. Bartosz BEROL Brzeziński/
23 lutego obchodzimy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją, ustanowiony przez Ministra Zdrowia w 2001 roku. Jego celem jest upowszechnienie wiedzy na temat depresji i zachęcenie chorych do leczenia. Ten dzień to ważna okazja, by zwrócić uwagę na zdrowie psychiczne i przełamywać społeczne tabu związane z depresją, ponieważ choroba może dotknąć każdego człowieka bez względu na płeć, wiek czy status społeczny.
W potocznym języku słowo „depresja” często służy do opisania chwilowego spadku nastroju czy smutku po stracie. Jednak z medycznego punktu widzenia, depresja to złożone zaburzenie ogólnoustrojowe, które wpływa nie tylko na emocje, ale i na strukturę mózgu, układ odpornościowy oraz metabolizm.
Depresja ma wiele twarzy i nie zawsze objawia się smutkiem. Często przybiera maskę „anhedonii” – czyli całkowitej utraty zdolności do odczuwania przyjemności. To, co dawniej cieszyło – własne hobby, spotkania ze znajomymi, dobre jedzenie – staje się obojętne. Czasami osoby dotknięte chorobą zachowują się jak zdrowe, wykonują swoją pracę a nawet przynoszą radość innym. Wielu wspaniałych aktorów komediowych to osoby, które zmagają lub zmagały się z tą chorobą: Robin Williams, Jim Carrey, Stephen Fry, Owen Wilson, John Cleese; to tylko kilkoro z nich.
Mówi się o depresji, że jest to rak duszy, stan, który narasta niezauważanie aż któregoś dnia nawet „chcieć się nie chce”. Towarzyszy jej wiele objawów, czasami występujących w innych chorobach, a niektóre z nich przyjmują przeciwne formy, dlatego trudno ją zauważyć. Wśród sygnałów ostrzegawczych wymienić można:
Często osoba chora widzi w ciemnych barwach trzy obszary: siebie – „Jestem do niczego”; świat – „Wszystko jest przeciwko mnie” oraz przyszłość – „Nigdy nie będzie lepiej”. To nie jest „pesymizm”, który można zwalczyć „pozytywnym myśleniem”. To zniekształcenie poznawcze, które działa jak filtr w okularach – chory po prostu nie jest w stanie dostrzec dowodów na to, że jest inaczej.
W nauce przez lata dominowała uproszczona teoria „nierównowagi chemicznej”, sugerująca, że za depresję odpowiada wyłącznie niedobór serotoniny. Dziś wiemy, że to znacznie bardziej skomplikowane. Neuroprzekaźniki, takie jak serotonina, dopamina i noradrenalina, nadal grają kluczowe role w depresji, ale nauka skupia się teraz na tym, jak sprawnie neurony komunikują się ze sobą. U osób cierpiących na chroniczną depresję obserwuje się zmniejszenie objętości hipokampu – struktury mózgu odpowiedzialnej za pamięć i emocje. Skuteczne leczenie potrafi ten proces odwrócić. Ponadto nowoczesne badania sugerują, że depresja może mieć związek z przewlekłym stanem zapalnym organizmu, co tłumaczy, dlaczego często towarzyszą jej dolegliwości fizyczne.
Ponieważ depresja nie ma jednoznacznych przyczyn, jej leczenie jest wielotorowe. Chorym podaje się leki, np. z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny, które nie są „tabletkami szczęścia”, ale przywracają sprawności komunikacji między neuronami oraz stymulują powstawanie nowych połączeń nerwowych. Bardzo ważna jest też psychoterapia, szczególnie poznawczo-behawioralna (CBT), która pomaga „przeprogramować” automatyczne, niekorzystne wzorce myślowe. Zalecana jest też aktywność fizyczna, związana z przebywaniem na łonie natury, chłonięciem promieni słonecznych. Warto też zmienić dietę, w taką bardziej bogatą w kwasy Omega-3, witaminę D, mikroelementy.