Skonaktuj się z nami    kontakt@grudziadzmiastootwarte.pl
Witamy na portalu GrudziadzMiastoOtwarte.pl. Miłego dnia!

Czas zwiedzania – tam, gdzie rajcy panowie mieszkali, radzili i interesy prowadzili.

Ulica Pańska –

– tam, gdzie rajcy panowie mieszkali, radzili i interesy prowadzili.

 

Przez wieki uważana była za elitarną.
Nosiła różne nazwy będące lustrem czasów, w których przyszło jej żyć
– Junckergasse, Herrenstrasse, Pańska czy 22 Lipca.

Po dziś dzień leczy rany, które zadała jej wojna. Czy nadal potrafi zachwycić?
Spróbujemy odpowiedzieć poniżej, a zacząć musimy od… podróży w czasie, którą odbędziemy
w towarzystwie patrona naszego Muzeum – ks. dr. Władysława Łęgi, który przed niemal
stu laty zgłębił dzieje bohaterki naszej opowieści.

Jest rok 1850. a więc od dzisiaj, dzieli nas 175 lat.

Trafiamy na ówczesną Herrenstrasse,

którą zamieszkują najzamożniejsi kupcy zbożowi i włókienniczy.

Spójrzcie na wąskie kamieniczki, niektóre z nich, jak pisze ks. Łęga, mają tylko dwa okna, co się tłumaczy tem że niegdyś od okien trzeba było płacić podatek luksusowy.

I pod nogi, jest bruk, a nim oprócz ul. Pańskiej mógł poszczycić się tylko Rynek.
Cóż za wyróżnienie!

Zmierzcha, a tutaj znikąd światła, gdzie są latarnie?
W całym mieście są…zaledwie cztery lampy olejowe, które zawieszono na grubych łańcuchach tuż przed naszymi przenosinami. Jak myślicie, o której je gaszono? O świcie? Nic bardziej mylnego. Gaszono je o… dziesiątej wieczorem. W tym miejscu nie sposób pominąć postaci Juliusa Scharloka. Ten aptekarz, miłośnik świata roślin, starożytności, nauczyciel, radny miejski, parafialny, a w końcu społecznik, postanowił
wspomóc kasę miejską i zorganizował zbiórkę funduszy z przeznaczeniem na wspomniane oświetlenie. Nie dość, że skutecznie zebrał pieniądze, to na dokładkę załatwił tanie paliwo, niezbędne do funkcjonowania  urządzeń.

Spójrzcie na płaskorzeźbę przedstawiającą lwa, widzicie władcę zwierząt?

To dzisiejsza Pańska 22.

W tej kamienicy powstałej pod koniec XVIII wieku, w której do 1951 r. znajdowała się apteka „Pod Lwem”, mieszkał i prowadził interes Julius Scharlok. Tuż po zakończeniu Wielkiej Wojny, w 1919 r., aptekę za 525 000 marek zakupił Alojzy Szczerbicki, zamordowany przez Niemców dwie dekady później. Pora, by wrócić do 
współczesności. Zajrzyjmy pod numer 17, tak to ta kamienica z globusem. Przed wojną zamieszkiwał ją Honorowy Obywatel Grudziądza, właściciel Fabryki Wódek i Likierów, zasłużony działacz społeczny i narodowy – Alojzy Ruchniewicz.

Czy wiecie, skąd przybył do grodu Chrystiana?

Otóż to! Z serca Kaszub - z Kościerzyny, gdzie przyszedł na świat 2 września 1867 r. w rodzinie Jana i Antoniny z domu Kowalskiej.

Pragnął zostać kupcem, więc po ukończeniu szkoły ludowej w rodzinnym mieście wyruszył na praktykę, (uwaga!) do serca Kociewia – Starogardu. Tam nabywał doświadczenia w słynnej na całą ówczesną Europę fabryce wódek, likierów i koniaków Winkelhausena. Pracował ciężko, odkładał grosz do grosza, a w myślach widział już swój własny biznes. Postanowił spełnić marzenia i w sierpniu 1894 r. wraz ze wspólnikiem Walerianem Waszczewskim, zakupił fabrykę likierów Hermanna Hintzera. Panowie od razu zakasali rękawy i wzięli się do pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem już w dwa lata później firma Waszczewskiego i Ruchniewicza zdobyła na wystawie przemysłowej w Grudziądzu dyplom honorowy za zajęcie czwartego miejsca. To początek drogi, gdyż z czasem nagród i wyróżnień będzie przybywało.

Tymczasem w październiku 1900 r. Walerian Waszczewski opuszcza spółkę i w związku z tym Alojzy Ruchniewicz zostaje jedynym właścicielem fabryki. Przedsiębiorstwo rośnie w siłę zdobywając szereg złotych medali na wystawach gospodarczych w Kościerzynie (1911), Pleszewie (1912), Toruniu (1913) i Grudziądzu (1925).

Co oferowała firma z ul. Pańskiej?

Jej specjalnością były: Nalewka wiśniowa, Nastojka, Bernardynka, Dereniówka, Elektorska (Electorska), Kartuzyanka (Kartuzjanka), Nadwiślanka, Starosta, Senatorska, Żytniówka, Złota woda.

Ciekawym wyrobem była Kartuzjanka – tzw. żoładkówka, przygotowywana na bazie ziół. Jej powstanie
zawdzięczamy zakonnikom z Kartuz. Kartuzi do produkcji trunku używali najprawdopodobniej szczególnego kwiatu o jasnofioletowych płatkach – dzisiejszego goździka, nomen omen, kartuzka. Właściciel fabryki rozbudowuje firmę o wytłocznię soków, wprowadza w firmie najnowsze technologie, zwiększa zatrudnienie i produkcję. Aktywność Alojzego Ruchniewicza nie ogranicza się tylko do prowadzenia biznesu. Grudziądzki przemysłowiec jeszcze w czasach pruskich został przyjęty do Towarzystwa Przemysłowców Polskich i jako jedyny Polak, zasiadał w Grudziądzkiej Izbie Przemysłowo – Handlowej. Pełnił obowiązki sekretarza banku w Grudziądzu, którego właścicielami były osoby polskiego pochodzenia. Posiadał ogromną cywilną odwagę, gdyż, uwaga!, w 1912 r., nie dość, że oficjalnie w wyborach do Rady Miejskiej poparł Polaka Jana Zawackiego, to jeszcze poprosił protokolanta sporządzającego protokół z głosowania, by zapisał w księdze, że… Grudziądz to polskie  miasto.

Wyobraźcie sobie, było to tuż przed Wielką Wojną,

gdy zdawało się, że potęgi pruskiego zaborcy nikt nie jest w stanie złamać.

Był ponadto jednym z założycieli Spółki Budowlanej Bazar, działał również w strukturach grudziądzkiego  gniazda Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. To nie wszystko! Alojzy Ruchniewicz należał też do Towarzystwa Naukowego w Toruniu, którego został dożywotnim członkiem. Za swoją działalność na polu  religijnym otrzymał godność szambelana papieskiego. Pamiętnego dnia – 23 stycznia 1920 r., obok Józefa Włodka i Juliana Szychowskiego podpisał protokół przejęcia miasta przez władze polskie. W 1921 r. został  radnym miejskim, którym pozostał nieprzerwanie przez wiele lat. Jako człowiek interesu posiadał udziały w  Browarze Kuntersztyn oraz w wydawnictwie Pielgrzym z Pelplina. Zasługi przemysłowca dostrzeżono też na szczeblu centralnym. w 1938 r. został odznaczony Krzyżem Niepodległości. Po wybuchu wojny na Alojzego  Ruchniewicza polowało Gestapo, dlatego zmuszony został do ucieczki i ukrycia się w Krakowie. Szczęśliwie  doczekał końca wojny i wrócił do Grudziądza.

Było to już inne miasto, zniszczone przez wojnę, gdzie nie było miejsca dla prywatnej inicjatywy, zwłaszcza  przemysłowej. Dawny właściciel fabryki likierów zamieszkał w domu przy ulicy Groblowej 12. W 1954 r. zmarła  jego zona Maria, a on odszedł rok później, 20 października 1955 r. Spoczął na cmentarzu katolickim przy ulicy Cmentarnej. W wolnej Polsce, w maju 1996 r. Rada Miejska Grudziądza podjęła uchwałę o przemianowaniu  dotychczasowej ulicy Nowotki na ulicę Alojzego Ruchniewicza. Tym samym uczczono pamięć Honorowego  Obywatela naszego miasta.

Tymczasem proponuję przyjrzeć się reklamom sklepów i przedsiębiorstw mających swoją siedzibę przy ulicy Pańskiej.

Zaczniemy od numeru 5-6 i 1889 r. Znajdował się tam wówczas…oddajmy głos reklamie: Sklep mięsny i wędliniarski założony w 1848 roku przez Ferdinanda Glaubitza przy ulicy Pańskiej 5-6 poleca wyśmienite pieczenie wyłącznie z młodych wołów, cieląt, baranów i świń, a także bogaty asortyment wędzonych szynek, kiełbas, boczku, smalcu, łoju itp. najwyższej jakości. Uwaga: zamówienia są realizowane szybko i sprawnie. Składamy zamówienie? Przejdźmy pod dobrze nam znaną Aptekę pod Lwem, aby przyjrzeć się jej ofercie,  pozostaniemy jak wyżej – w 1889 r. : Apteka pod Lwem i handel artykułami drogeryjnymi E. Rosenbohm, Grudziądz. Magazyn wszelkich artykułów drogeryjnych i technicznych dla domu, przemysłu i rolnictwa w najlepszej jakości i po najniższych cenach. Wazelina, oleje maszynowe, smary samochodowe, lakiery, karbolineum (chroni drewno przed gniciem) etc. Zawsze świeża woda mineralna. Seltzer i woda sodowa Dr. Schustera & Kaehlera, Gdańsk. Materiały opatrunkowe. Mydła, perfumy i wszystkie nowości medyczne.

Jak widzicie, w ówczesnej aptece nasi przodkowie mogli zakupić przysłowiowe mydło i powidło. W 1928 r. przy numerze 25 znajdował się Dom Wysyłkowy Polmyd, który reklamował się w Gońcu Nadwiślańskim w ten oto sposób: Znawcy piją tylko herbatę cejlońską „Japończyk”. Polecamy gatunki: „Gwiazda Japonii”, „Nadzwyczajna”, „Nr. 17” i w blaszankach czerwonych oraz luzem. Dom wysyłkowy „Polmyd” St. Łotysz i Ska., Grudziądz ul. Pańska 25, Telefon 39. 

Czujecie zapach Orientu?

Ja również, choć zaproszę Was jeszcze na Pańską 4: Na karnawał polecam po najniższych cenach: kapy, ordery, maski, serpentyny, konfetty, parasolki i syreny. M. Rostowa skład papieru i wyrobów tytuniowych. Grudziądz ul. Pańska nr. 4.

Spójrzcie proszę na rysunkową reklamę firmy Moritza Maschkego. Jak myślicie, czym handlował przedsiębiorca? Macie rację, prowadził, podobnie jak pani Rostowa skład materiałów piśmienniczych. Obok  wymienionych zakładów funkcjonowały również – skład towarów kolonialnych i delikatesów Pawła Ertelta  przy Pańskiej 16, fabryka czekolady i cukrów Glokona przy Pańskiej 13 czy hurtownia przyborów stolarskich  przy Pańskiej 2 należąca do M. Kaźmierczak. Nie sposób nie wspomnieć o fabryce octu przy Pańskiej 15  należącej do Józefa Mazura – wieloletniego prezesa Towarzystwa Właścicieli Nieruchomości w Grudziądzu.  Kończąc naszą dzisiejszą wizytę na ulicy Pańskiej, chciałbym przedstawić Wam również historię kryminalną,  wszak każda z ulic ma też swoje ciemne strony. Taką oto relację zdał Goniec Nadwiślański 18 stycznia 1933 r.:

 

Niefortunna wyprawa włamywaczy

W nocy z soboty na niedziele usiłowano dokonać zuchwałej kradzieży w zakładzie p. Władysława Kulerskiego  przy ul. Pańskiej. Sprawcy liczbie trzech dopasowali sobie poprzednio już przygotowane klucze do drzwi,   przez które następnie , za pomocą pewnej niewiasty weszli na podwórze. Dla zatarcia wszelkich śladów  niewiasta owa zamknęła złodziejów w składzie, by w parę godzin później móc ich dwojga wypuścić. Trzeba trafu, że przechodzący w tym czasie patrol policyjny spostrzegł, ze ze składu wydobywają się jakieś podejrzane szmery. O swem spostrzeżeniu policjanci powiadomili p. Kulerskiego, który przybywszy na miejsce , otworzył drzwi i przeszedł w towarzystwie policji do składu. Ku swemu zdziwieniu obecni ujrzeli plądrujących w  składzie trzech opryszków, przyczem przy drzwiach stały dwie olbrzymich rozmiarów walizki naładowane  łupem wart. około 1500 zł. Dobrana trójka złodziejaszków powędrowała do kryminału.

To ci historia! Tymczasem żegnając się z Wami, zapraszam do wzięcia udziału w kolejnej wyprawie, w której zajmiemy się dziejami ulicy Szewskiej i Poprzecznej, a przy okazji poznamy dzieje pocztówki i jej związku z… polskim noblistą. Jakim? O tym już niebawem.

Do zobaczenia!

REDAKTOR zakładki Czas Zwiedzania

PATRYK KRYGIER

Dzięki Patrykowi przeszłość naszego miasta nabiera zupełnie nowej perspektywy i zachęca do zwiedzania naszego ZABYTKOWA.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

OPRACOWANIE GRAFICZNE

MARLENA CIESZYŃSKA

Jest portalową czarodziejką. W magiczny sposób przedstawia nasze słowa i obrazy, nadając im przejrzystą i zaskakującą formę.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

ŹRÓDŁA

Roczniki Grudziądzkie:
1985 A. Wajler, Ulice Grudziądza
2019 T. Krzemiński, Julius Scharlok (24 VI 1809 – 14 VIII 1899) przyrodnik, nauczyciel, społecznik. Honorowy Obywatel Grudziądza.

Biuletyn KMDG:
2016 D. Schoenwald, Alojzego Ruchniewicza domniemane złote medale z wystaw przemysłowych w Brukseli i Grudziądza z 1896 roku
W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1988
D. Schoenwald , Alojzy Teofil Ruchniewicz (1867 – 1955). Przemysłowiec [w:] Sieradzan W. (red.), Wpisani w dzieje miasta. Znani i mniej znani ludzie Grudziądza na przestrzeni wieków, Grudziądz 2016
magazynkaszuby.pl

Źródła fotografii:
Fotografie własne autora
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa