Muzyka i światło w niedzielnym południu
Dzisiejsze południe w Teatrze upłynęło pod znakiem niezwykłej harmonii – tej, którą stworzyło połączenie muzyki klasycznej i sztuki współczesnej. W ramach cyklu „Niedzielne koncerty w teatrze” publiczność miała okazję wysłuchać występu Nove Trio, zespołu o rzadko spotykanym składzie: dwóch wiolonczel i fortepianu. Artyści – Marta Plasota-Bargieł, Konrad Bargieł i Michał Koziński – zaprezentowali program, który już samym tytułem „Tego jeszcze nie grali, czyli crossover na poważnie” zapowiadał muzyczną podróż inną niż wszystkie.
Klasyka spotyka współczesność
Nove Trio zbudowało swoje brzmienie na dialogu pomiędzy tradycją a nowoczesnością. W ich interpretacjach można było usłyszeć zarówno echa wielkich kompozytorów – Brahmsa, Beethovena czy Moniuszki – jak i rozpoznawalne melodie ze świata muzyki filmowej czy rozrywkowej. Jednak zamiast prostego zestawiania gatunków muzycy stworzyli z nich spójny, świeży język muzyczny.
Koncert nie był zwykłym przeglądem znanych tematów. Trio sięgało po utwory klasyczne, by następnie przeplatać je współczesnymi akcentami, zmieniać perspektywy, bawić się rytmem i barwą. Pod palcami pianistki oraz w smyczkach wiolonczelistów znane melodie nabierały nowej lekkości i przestrzeni. Całość – choć rozpięta między epokami – brzmiała zaskakująco naturalnie i przystępnie.
Światło, które maluje
Koncertowi towarzyszyła równie ciekawa w odbiorze wystawa fotograficzna „Światło” autorstwa Andrzeja Zembika i Romana Timofiejuka. W sali teatru zaprezentowano prace, które – niczym muzyka tria – łączą w sobie kontemplację z eksperymentem.
Na zdjęciach, które można było obejrzeć z bliska, światło staje się narzędziem budowania nastroju i formy. Jedne z prac utrzymane są w chłodnych, niebiesko-szklanych tonach – ostre, błyszczące linie i delikatne refleksy tworzą kompozycje przywodzące na myśl laboratoryjne szkło albo futurystyczne pejzaże. Inne, pełne barw fioletu i turkusu, wyglądają jak uchwycone w ruchu abstrakcyjne struktury, mieniące się jak wewnętrzne życie kryształu.
Są też obrazy cieplejsze – złoto-pomarańczowe, miękkie, prawie malarskie. Te przypominają organiczne kształty, naczynia, świat przeniknięty blaskiem, jakby oglądany przez delikatnie zamgloną szybę. Wspólnym mianownikiem wszystkich prac jest jednak to samo: fascynacja światłem i jego możliwościami. Fotografowie nie dokumentują rzeczywistości – oni ją przekształcają, pokazując, jak światło może stać się językiem wizualnej poezji.
Spotkanie sztuk
Połączenie koncertu i wystawy okazało się wyjątkowo udane. Muzyka Nove Trio – pełna kontrastów i niespodzianek – świetnie współgrała z wizualną lekkością i abstrakcją prezentowanych fotografii. Oba wydarzenia łączyła ta sama idea: otwarcie się na inne spojrzenie, na zabawę formą, na wydobycie piękna z dobrze znanych elementów poprzez ich twórczą reinterpretację.




































