Skonaktuj się z nami    kontakt@grudziadzmiastootwarte.pl
Witamy na portalu GrudziadzMiastoOtwarte.pl. Miłego dnia!

Felieton – O pułapkach w języku polskim

O pułapkach w języku polskim 

Nasz język obfituje w pułapki, tak w mowie i jej zrozumieniu, jak również (a może zwłaszcza) w zapisie. Pod tym względem jest jednym z trudniejszych języków świata. Sami się czasem mylimy, nie rozumiemy lub błędnie zapisujemy, a cóż dopiero cudzoziemcy uczący się języka polskiego. Jest więc plus z „bycia Polakiem” – niektóre zwroty „wyssaliśmy z mlekiem matki”. Zawsze łatwiej, trochę lżej… a i tak nie unikamy błędów, często nawet prostych.

Jednym z najczęstszych jest „poszłem”, zamiast „poszedłem”, a przecież wystarczy odmienić przez przypadki: „ja poszedłem, ty poszedłeś, on… poszł?”. No właśnie. Podobnie:  „cofać się do tyłu”, „schodzić w dół” (to tautologie, powtórzenie tego samego. Można cofać się do przodu? Można schodzić do góry?). Każdy znajdzie jeszcze inne przykłady. Są też słowa, które identycznie brzmią, a znaczą co innego w zdaniu, często są również inaczej zapisywane.

 Niektóre są tak rzadkie lub związane z konkretnym zawodem, że bardzo mało ludzi je zna. Sam ostatnio się dowiedziałem, że oprócz „przeRZynać” (np. deskę), jest słowo „przeŻynać” (zboże – jest to zabieg agrotechniczny, polewanie zboża specjalnym środkiem chemicznym, aby źdźbła urosły krótsze, co zmniejsza wyleganie przy wichurach). Wpierw sprawdziłem w internecie i „sztuczna inteligencja AI” wyskrobała na ekranie komputera, że zapis „przeżynać” jest błędem. Zawsze jednak sprawdzam w kilku źródłach; linki do polonistycznych stron nakierowały mnie na wytłumaczenie „co to za dziwoląg i że zapis poprawny jest”. Jeszcze sprawdziłem w domowej biblioteczce w „Słowniku ortograficznym języka polskiego” PWN Warszawa 1981. Tam są wymienione dwa słowa: „przerzynać” oraz „przeżynać”, wraz z wytłumaczeniem kontekstu użycia. Oba są poprawne, a nie tylko pierwsze z nich! To jedna z nauczek, że nie można wierzyć we wszystko, co ukaże się nam na ekranie (często wytwór AI) w odpowiedzi na nasze zapytanie. Sprawdzać trzeba w kilku, najlepiej źródłach lub wiarygodnych stronach.

Przez stulecia, wraz z językiem, następowała też zmiana w jego zapisie. To zrozumiałe – język jest żywy; jedne słowa wychodzą z użycia, powstają inne; niektóre zmieniają swoje znaczenie. Przez to panie polonistki muszą taktownie tłumaczyć na lekcji, że słowo „kutas” w „Panu Tadeuszu” to: „frędzel, ozdobnik przy sznurze zasłon czy pasie słuckim, akselbantach oficerskich”, a nie… no właśnie. Ale ile wpierw śmiechów i rechotu wśród uczniów w klasie… Nie minęło nawet dwieście lat, a słowo z neutralnego stało się wulgarnym.

Tak że nie unikniemy zmian. Ostatnie w zapisie nastąpiły w latach 90. XX wieku. Od 1 stycznia 2026 roku znowu następuje zmiana w pisowni niektórych słów. Nie ominie i mnie ta nowa nauka; na początku będę popełniał błędy, gdyż wyuczone zapisy przez lata pisania tkwią głęboko w pamięci. Jednak nie ma tłumaczenia, że „za moich czasów tak się nie pisało”. Człowiek się całe życie uczy, gdyż „panta rhei”…

…a ja i tak lubię bogactwo naszego języka, jego wieloznaczności, zakrętasy, wywijasy, pułapki w zapisie i wymowie. To jak z mieszkaniem – można mieszkać w surowym, byle spełniającym najprostsze, podstawowe potrzeby mieszkańca, a można i w upiększonym, z dywanami, firankami, kwiatami i ładnymi meblami. Wybieram to drugie. Czymś trzeba się odróżniać od innych i co pewien czas wymieniać meble.

Przyznaję, że od kilku lat wykorzystuję nasze pułapki językowe w wierszykach z cyklu „Zabawy słowem”. Jak nie daje się czegoś ominąć, to przynajmniej można wykorzystać. Przy okazji wymyśliłem nowe słowo, neologizm „przymrużka” – o wierszykach napisanych z przymrużeniem oka. Język jest żywy, wchodzą nowe słowa, więc i ja mogę. Kto mi zabroni, utworzyłem je na własny użytek.

Dla przykładu, jak trudny jest czasem zapis i ile znaczeń mają niektóre słowa – jedna z moich „przymrużek” z tego cyklu:

NIEZBORNA ZABAWA HOMOFONAMI

Gdy śnieg nie przestał prószyć,
masarz wnet zaczął prużyć
mięciutkie mięska z kszyków,
by już nie słyszeć krzyków

zarzecznych lutowników,
że przez rozpękły lód
stracili w rzece lut.
Wieść poszła w wioski lud –

dostawcy próżny trud,
choć rzeczkę przebył w bród…
miast lutu przyniósł brud.

Choć schował się za stóg,
dochodził stamtąd stuk
zlodowaciałych nóg,

(gdyż wiedzą wszystkie ludy,  
że w zimie miesiąc luty
najczęściej bardzo luty).

Bał się, że wioska każe,
by poddał się on karze,
choć rzekę przecież zmożył…
lecz sen go w końcu zmorzył.

Rzekł ludziom wtedy masarz:
Zróbmy dostawcy masaż.
Przyniósł on jednak miedź…
Ją również chcecie mieć.

Masarz krzykaczom dał żarło,
by z trzech spod strzech się nie żarło.
TAK ŻE potrójne gardło
wreszcie wrzeszczeć zamarło.                         

***

Ja z homofonów wszakże
wierszyk stworzyłem TAK, ŻE
głowa rozboli TAKŻE.                                  

PS
To z końca znaczy, że zawżdy
są trzy zapisy, a każdy:
„tak że / także / tak, że”
kontekst ma inny… a jakże!

FELIETONY

| Zdzisław Brałkowski |

O pułapkach w języku polskim 

Nasz język obfituje w pułapki, tak w mowie i jej zrozumieniu, jak również (a może zwłaszcza) w zapisie. Pod tym względem jest jednym z trudniejszych języków świata. Sami się czasem mylimy, nie rozumiemy lub błędnie zapisujemy, a cóż dopiero cudzoziemcy uczący się języka polskiego. Jest więc plus z „bycia Polakiem” – niektóre zwroty „wyssaliśmy z mlekiem matki”. Zawsze łatwiej, trochę lżej… a i tak nie unikamy błędów, często nawet prostych.

Jednym z najczęstszych jest „poszłem”, zamiast „poszedłem”, a przecież wystarczy odmienić przez przypadki: „ja poszedłem, ty poszedłeś, on… poszł?”. No właśnie. Podobnie:  „cofać się do tyłu”, „schodzić w dół” (to tautologie, powtórzenie tego samego. Można cofać się do przodu? Można schodzić do góry?). Każdy znajdzie jeszcze inne przykłady. Są też słowa, które identycznie brzmią, a znaczą co innego w zdaniu, często są również inaczej zapisywane.

 Niektóre są tak rzadkie lub związane z konkretnym zawodem, że bardzo mało ludzi je zna. Sam ostatnio się dowiedziałem, że oprócz „przeRZynać” (np. deskę), jest słowo „przeŻynać” (zboże – jest to zabieg agrotechniczny, polewanie zboża specjalnym środkiem chemicznym, aby źdźbła urosły krótsze, co zmniejsza wyleganie przy wichurach). Wpierw sprawdziłem w internecie i „sztuczna inteligencja AI” wyskrobała na ekranie komputera, że zapis „przeżynać” jest błędem. Zawsze jednak sprawdzam w kilku źródłach; linki do polonistycznych stron nakierowały mnie na wytłumaczenie „co to za dziwoląg i że zapis poprawny jest”. Jeszcze sprawdziłem w domowej biblioteczce w „Słowniku ortograficznym języka polskiego” PWN Warszawa 1981. Tam są wymienione dwa słowa: „przerzynać” oraz „przeżynać”, wraz z wytłumaczeniem kontekstu użycia. Oba są poprawne, a nie tylko pierwsze z nich! To jedna z nauczek, że nie można wierzyć we wszystko, co ukaże się nam na ekranie (często wytwór AI) w odpowiedzi na nasze zapytanie. Sprawdzać trzeba w kilku, najlepiej źródłach lub wiarygodnych stronach.

Przez stulecia, wraz z językiem, następowała też zmiana w jego zapisie. To zrozumiałe – język jest żywy; jedne słowa wychodzą z użycia, powstają inne; niektóre zmieniają swoje znaczenie. Przez to panie polonistki muszą taktownie tłumaczyć na lekcji, że słowo „kutas” w „Panu Tadeuszu” to: „frędzel, ozdobnik przy sznurze zasłon czy pasie słuckim, akselbantach oficerskich”, a nie… no właśnie. Ale ile wpierw śmiechów i rechotu wśród uczniów w klasie… Nie minęło nawet dwieście lat, a słowo z neutralnego stało się wulgarnym.

Tak że nie unikniemy zmian. Ostatnie w zapisie nastąpiły w latach 90. XX wieku. Od 1 stycznia 2026 roku znowu następuje zmiana w pisowni niektórych słów. Nie ominie i mnie ta nowa nauka; na początku będę popełniał błędy, gdyż wyuczone zapisy przez lata pisania tkwią głęboko w pamięci. Jednak nie ma tłumaczenia, że „za moich czasów tak się nie pisało”. Człowiek się całe życie uczy, gdyż „panta rhei”…

…a ja i tak lubię bogactwo naszego języka, jego wieloznaczności, zakrętasy, wywijasy, pułapki w zapisie i wymowie. To jak z mieszkaniem – można mieszkać w surowym, byle spełniającym najprostsze, podstawowe potrzeby mieszkańca, a można i w upiększonym, z dywanami, firankami, kwiatami i ładnymi meblami. Wybieram to drugie. Czymś trzeba się odróżniać od innych i co pewien czas wymieniać meble.

Przyznaję, że od kilku lat wykorzystuję nasze pułapki językowe w wierszykach z cyklu „Zabawy słowem”. Jak nie daje się czegoś ominąć, to przynajmniej można wykorzystać. Przy okazji wymyśliłem nowe słowo, neologizm „przymrużka” – o wierszykach napisanych z przymrużeniem oka. Język jest żywy, wchodzą nowe słowa, więc i ja mogę. Kto mi zabroni, utworzyłem je na własny użytek.

Dla przykładu, jak trudny jest czasem zapis i ile znaczeń mają niektóre słowa – jedna z moich „przymrużek” z tego cyklu:

NIEZBORNA ZABAWA HOMOFONAMI

Gdy śnieg nie przestał prószyć,
masarz wnet zaczął prużyć
mięciutkie mięska z kszyków,
by już nie słyszeć krzyków

zarzecznych lutowników,
że przez rozpękły lód
stracili w rzece lut.
Wieść poszła w wioski lud –

dostawcy próżny trud,
choć rzeczkę przebył w bród…
miast lutu przyniósł brud.

Choć schował się za stóg,
dochodził stamtąd stuk
zlodowaciałych nóg,

(gdyż wiedzą wszystkie ludy,  
że w zimie miesiąc luty
najczęściej bardzo luty).

Bał się, że wioska każe,
by poddał się on karze,
choć rzekę przecież zmożył…
lecz sen go w końcu zmorzył.

Rzekł ludziom wtedy masarz:
Zróbmy dostawcy masaż.
Przyniósł on jednak miedź…
Ją również chcecie mieć.

Masarz krzykaczom dał żarło,
by z trzech spod strzech się nie żarło.
TAK ŻE potrójne gardło
wreszcie wrzeszczeć zamarło.                         

***

Ja z homofonów wszakże
wierszyk stworzyłem TAK, ŻE
głowa rozboli TAKŻE.                                  

PS
To z końca znaczy, że zawżdy
są trzy zapisy, a każdy:
„tak że / także / tak, że”
kontekst ma inny… a jakże!

REDAKTOR

ZDZISŁAW BRAŁKOWSKI

Poeta, prozaik, skrzący dowcipem erudyta. Wiemy, że jego publikacje literackie mają już swoich miłośników.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu