

O dwóch takich, co emaliernię zbudowali
– tak mógłby brzmieć tytuł historii, którą Wam dzisiaj opowiem. Historii, która potrafi rozpalić wyobraźnię i dowodzi, że jeśli ktoś jest specjalistą w swoim fachu, ufa swojemu talentowi i umiejętnościom, a na dodatek ma odłożone trochę grosza i kompana do spółki,
to jak mówią sky is the limit – możliwości są nieograniczone.
A początek historii miał swoje miejsce w drugiej połowie XIX wieku, a konkretnie we wtorek 1 lipca 1862 r.
Proszę bardzo – pora, by przedstawić sylwetkę pierwszego ze wspólników – Josepha Herzfelda.
Joseph Herzfeld przyszedł na świat 7 maja 1832 r. w Grudziądzu. Początkowo związał się z Poznaniem, w którym zamieszkał i pracował na stanowisku kierownika hurtowni i sklepu prowadzącego sprzedaż różnego rodzaju żeliwnych odlewów. Znał na wylot rynek, znał kupieckie rzemiosło, umiał negocjować, a przede wszystkim miał nosa do interesów i…ludzi. Wykorzystał więc ostatni z wymienionych talentów i do swego pomysłu przekonał majętnego Carla Victoriusa.
Czas na prezentację jego sylwetki. Carl urodził się 19 października 1832 r. w Szamotułach w Wielkopolsce – był więc równolatkiem Josepha. Zawodowo związany był z branżą drzewną – pracował jako zastępca kierownika w dużym przedsiębiorstwie handlującym drewnem. Podobnie jak jego przyszły wspólnik, Carl Victorius znał się doskonale na handlu, będąc specjalistą w swojej dziedzinie. Był człowiekiem niezwykle ambitnym, nie cieszyła go rola statysty – chciał grać pierwsze skrzypce.

W tym miejscu wypada wspomnieć o tym, jak wyglądał rynek wszelakich żeliwnych odlewów. A było tak: nim Herzfeld i Victorius przystąpili do spółki, armaturę do pieców (m.in. rury, kominki, wkłady kominkowe, czy drzwiczki) produkowano w państwie pruskim wyłącznie na Śląsku. Dalej wędrowały do licznych małych warsztatów rozsianych po mniejszych miejscowościach, gdzie montowano je w gotowych piecach, które oferowano odbiorcom.
Jak sami widzicie, proces produkcji był mało wydajny, nie koncentrował się w jednym miejscu, przez co wydłużał się czas oczekiwania na gotowy produkt. Nie dość tego rynek był bardzo chłonny, to dostaw było mało i często ich jakość pozostawiała sporo do życzenia. Z tego wszystkiego zdawał sobie sprawę Joseph Herzfeld, który postanowił działać i przekonać Carla Victoriusa do swoich zamiarów. Gdy klamka zapadła, trzeba było podjąć najważniejszą kwestię.


Panowie wybrali Grudziądz – rodzinne miasto Josepha.
Dlaczego?
Było ku temu kilka powodów – przede wszystkim nie było innego zakładu, który specjalizował się w podobnej branży i który stanowiłby konkurencję dla przyszłej odlewni. Oprócz tego było w naszym mieście sporo wolnych rąk do pracy – jak wiecie, napływała do Grudziądza, jak i do innych miast i miasteczek, ludność okolicznych wsi, której nie było stać na wykup użytkowanej dotąd ziemi.
Dodatkowo przed nadwiślańskim miastem roztaczały się perspektywy rozwoju – dzięki inicjatywie i determinacji magistratu, jak i miejscowych kupców, przez miasto miała być poprowadzona linia kolejowa oraz powstać miała przeprawa przez Wisłę.
Plan malował się w jasnych barwach, toteż wspólnicy zakupili działkę przy ówczesnej Oberthornerstraße 12 – 14 (dzisiejsza Aleja 23 Stycznia) i postanowili przeprowadzić się do Grudziądza.
Joseph Herzfeld zamieszkał przy ul. Pańskiej 8, a Carl Victorius przy ul. Starorynkowej 4.
Po kilku latach wspólnicy przenieśli się do jednopiętrowego budynku przy Oberthornerstraße 12, który jednocześnie pełnił funkcję budynku administracyjnego firmy – był jej sercem.
Wróćmy pamięcią do 1 lipca 1862 r. – firma powstała, tylko co dalej? Wszyscy wiemy, że początki są najtrudniejsze, ale i z tym poradzili sobie początkujący przedsiębiorcy. W jaki sposób? Otóż do końca 1862 r. zebrali komplet zamówień na swoje wyroby, dzięki czemu upewnili się w słuszności wybranej przez siebie zawodowej drogi i ze spokojem mogli patrzeć w przyszłość.
Ruszyła kuźnia, która produkowała tak bardzo potrzebną armaturę piecową – płyty piecowe, drzwiczki, ruszty itp. Po kuźni przyszedł czas na własną odlewnię, co wydatnie wpłynęło na szybki wzrost produkcji i jej jakość. Herzfeld i Victorius nie przejedli owoców swojej pracy – zyski firmy inwestowali w jej rozwój, i tak w 1886 r. uruchomili własną emaliernię, której zadaniem była produkcja żelaznych naczyń do gotowania.
I tutaj ciekawostka – emaliernia Herzfelda & Victoriusa w chwili swojego powstania, była jedynym tego typu zakładem na terenie całego zaboru pruskiego.
W przeciągu kolejnych lat wybudowano m.in. oczyszczalnię odlewów, magazyny, czy formiernię (dział w odlewni, w którym wyrabia się formy odlewnicze). W tej ostatniej kształcono pracowników do zawodu formierza – odlewnika, by mieć wykwalifikowaną i związaną z zakładem kadrę na miejscu. A pracownicy wiązali się z zakładem pracy na całe swoje zawodowe życie.
Grudziądzkie przedsiębiorstwo mierzyło bardzo wysoko, czego dowodem było m.in. opracowanie własnego patentu – systemu hermetycznego zamykania pieców (Exzenterwirbelverschluß),
który zwany był grudziądzkim patentem drzwi.
Na początku XX wieku kolejny już raz przystąpiono do rozbudowy fabryki. Jednak przestrzeń w centrum miasta nie jest z przysłowiowej gumy, w związku z czym, w 1911 r. w podmiejskim Mniszku wybudowano nową odlewnię i emaliernię, gdzie uruchomiono produkcję m.in. rur i artykułów kanalizacyjnych.
Trzy lata później, w 1914 r., wzniesiono osiedle dla robotników i pracowników umysłowych. Wróćmy w tym miejscu do dwójki głównych bohaterów naszej opowieści, zaglądając za parawan ich prywatnego życia.
Joseph Herzfeld 27 października 1864 r. ożenił się z poznanianką Auguste Auerbach, córką kupca Abrahama Lazara Auerbacha. Małżeństwo wydało na świat czwórkę dzieci – syna i trzy córki.
Grudziądzki fabrykant, prócz pracy zawodowej, udzielał się społecznie – był radnym miejskim i członkiem miejscowej gminy żydowskiej. Poświęcona energia i odpowiedzialność za firmę były czynnikami, które wpłynęły na zdrowie Jospeha Herzfelda.
Współwłaściciel emalierni wybrał się wraz z rodziną, 1 marca 1898 r. do słynnych źródeł termalnych w Wiesbaden w Hesji. Wypoczynek w głębi Niemiec okazał się dla niego tragiczny w skutkach, bowiem w dwa tygodnie po przyjeździe – 14 marca z powodu wirusowej grypy zmarł. Tak oto o tym wydarzeniu pisało Thorner Presse z 18 marca 1898 r. :
Zauważcie proszę tę zmianę – w 1888 r. pracowało w zakładzie 10 osób, by w zaledwie cztery lata później – w 1892 r. liczba pracowników zwiększyła się do 113, a to nie wszystko!
Gdy firma obchodziła ćwierćwiecze swojej działalności, w 1907 r., pracowników było już…700! Sukces zawodowy szedł w parze z udanym życiem rodzinnym. August Ventzki 22 listopada 1890 roku wstąpił w związek małżeński z dziewiętnastoletnią Alvine Antonie Rielau urodzoną w Grudziądzu córką kupca Heinricha i jego żony Johanny Marii z domu Arends. Świadkami ceremonii był wspomniany ojciec panny młodej, zamieszkały przy ul. Kwiatowej 3 (Blummenstrasse) Heinrich Rielau i właściciel młyna Friedrich Rosanowski.
W niecałe trzy lata później, 22 sierpnia 1893 r., na świat przyszła córka Charlotte Johanna Dorothea, a w kolejnym roku – 31 sierpnia 1894 r. – syn Rudolf August Heinrich. Fabryka Ventzkiego posiadała filie w Kassel w i w Eislingen w Wirtembergii, a na przełomie XIX i XX wieku wybudowano kolejne hale fabryczne, magazyny i okazały dom właściciela wraz z przyległym ogrodem. August Ventzki był właścicielem 53 patentów, radnym miejskim, prezydentem Izby Handlowej, tajnym radcą handlowym, wykładowcą akademickim w Wyższej Szkole Technicznej w Gdańsku (dzisiejszej Politechnice Gdańskiej) oraz… właścicielem dziennika Der Gesellige.
Wspierał plany uprzemysłowienia Pomorza Gdańskiego, a gdy w sierpniu 1920 r. należącą do niego fabrykę w Grudziądzu przeszła w ręce polskie pod nazwą Pomorska Fabryka Maszyn, dawn. A. Ventzki zachował w niej udziały. Rok później, wraz z pozostałymi akcjonariuszami, wyraził zgodę na fuzję z bydgoską fabryką maszyn C. Blumwe i Sohn. Odtąd fabryka przyjęła nazwę Unia. Zjednoczone Fabryki Maszyn dawn. A. Ventzki, Blumwe i Peters. Tow. Akc. Zamieszkał w Gdańsku, gdzie jak już wspomniano, wykładał, otrzymując tytuł doktora honoris causa. Zmarł we Wrzeszczu, informowała o tym gdańska Danziger Allgemeine Zeitung z 18 października 1922 r., pisząc:
Fabrykant i radny miejski Herzfeld, współwłaściciel założonej w roku 1862 dużej firmy Herzfeld i Victorius, odlewni żeliwa, fabryki drzwi piecowych i emalierni w Grudziądzu, zmarł wczoraj nagle w Wiesbaden, gdzie od 14 dni przebywał na kuracji , w wieku 65 lat na zapalenie płuc
Joseph Herzfeld spoczął na grudziądzkim cmentarzu, a jego jedyny syn – Paul przejął obowiązki ojca.
Początkowo udziały zmarłego przejęła wdowa – Auguste, która 1 lipca 1900 r. przekazała swój wkład synowi. Paul Meschulem Elieser Herzfeld po ukończeniu studiów na politechnice odbywał praktykę zawodową w odlewniach żelaza w zachodniej Europie. Przez wiele lat zasiadał w radzie miejskiej, był członkiem licznych towarzystw i organizacji, ponadto przewodniczył Towarzystwu Liberalnemu, a jego podpis widnieje na dokumencie przejęcia z rąk nadburmistrza dr. Petersa miasta Grudziądza przez władze polskie w pamiętnym dniu 23 stycznia 1920 r. Gdy Carl Victorius został w 1901 r. królewskim radcą handlowym, przekazał swoje firmowe obowiązki w ręce najstarszego syna – Leo, który nieoczekiwanie zmarł 1 kwietnia 1902 r. Tak o okolicznościach tej rodzinnej tragedii pisała znana nam już Thorner Presse kilka dni później:
W wieku zaledwie 38 lat, po krótkiej, ciężkiej chorobie zmarł współwłaściciel fabryki Leo Victorius z Grudziądza, najstarszy syn właściciela zakładu. Wraz z nim odchodzi z tego świata zasłużony współpracownik swojego ojca, którego szlachetna i zawsze pomocna natura znajdowała uznanie we wszystkich kręgach.
Pan Leo Victorius od wielu lat pracował u boku swojego ojca, radcy handlowego Leo Victoriusa, oraz kilka lat wcześniej zmarłego pana Herzfelda w szeroko znanej odlewni żelaza i emalierni Herzfeld & Victorius Był tam zatrudniony od ok. 15 lat, a w ostatnich latach również jako współwłaściciel, biorąc istotny udział
w rozwoju zakładu, zwłaszcza w ostatnim czasie. Swoją działalność publiczną przejawiał głównie w aktywnej pracy w zarządzie Związku Przemysłowców Wschodnioniemieckich, a także jako członek zarządu Związku Niemieckich Przemysłowców Metalowych.
W związku ze śmiercią Leo Victoriusa, jego obowiązki przejął młodszy brat – Richard, który wraz z Paulem tworzył równie dobrany tandem jak ich ojcowie. Fabryka rosła w siłę powstała filia w Mniszku, o czym mówiliśmy wyżej.
W międzyczasie, 1 lutego 1906 r. zmarł założyciel fabryki, Carl Victorius, a nasza sprawdzona Thorner Presse wymieniła szereg zasług zmarłego, takich jak m.in. powołanie w 1902 r. fundacji im. Josepha Herzfelda, która miała na celu opiekę nad wdowami i sierotami po zmarłych robotnikach i urzędnikach kierowanej przez siebie firmy.
Warto wspomnieć, że zarówno Joseph Herzfeld jak i Carl Victorius posiadali w Grudziądzu ulice swojego imienia. Od ok. 1910 – 1939 i ponownie w latach 1945 – 1951 obecna ul. Czarnieckiego była poświęcona Josephowi Herzfeldowi, a od ok. 1910 – 1939 obecna ul. Parkowa była ulicą Carla Victoriusa.
Po powrocie Pomorza do Macierzy spółka Herzfeld & Victorius przeszła w całości w polskie ręce. Z czasem oprócz fabryki znajdującej się przy dzisiejszej Al. 23 Stycznia i zakładu w Mniszku, do spółki dołączyły zakłady odlewnicze w Końskich, znajdujące się w dzisiejszym woj. świętokrzyskim.
W 1937 r. zatrudnienie we wszystkich trzech zakładach wyniosło około 2000 osób. A produkowały, moi Drodzy m.in. wanny żeliwne porcelanowo – emaliowane, przybory łazienkowe, piece przenośne szamotowane, czy żelazka do prasowania.
Jak sami widzicie asortyment produkcji, był bardzo szeroki, dzięki czemu zdobywał odbiorców w kraju i za granicą, gdzie trafiało około 20 % produkcji. Grudziądzka firma posiadała w przedwojennej Polsce dwa biura sprzedaży z wystawami, w Warszawie przy ul. Nowy Świat 31 i we Lwowie przy ul. Sobieskiego 3. Firma była wielokrotnie nagradzana m.in. na Pierwszej Wystawie Pomorskiej Rolniczo – Przemysłowej w Grudziądzu w 1925 r. Warto wspomnieć, że w latach trzydziestych Herzfeld & Victorius nawiązał współpracę z niemieckim koncernem Junkers & Ruh, Na jego licencji produkowano m.in. kuchenki gazowe.
W czasie II wojny światowej wspomniany koncern w wyniku grabieży przejął majątek grudziądzkiego przedsiębiorstwa, a w samym zakładzie produkowano m.in. lawety do armat, pociski do moździerzy, czy elementy pocisków latających V-1. W wyniku działań wojennych spłonął budynek administracyjny firmy, a wraz z nim bezcenne archiwum zakładowe.
Jak przedstawiała się sytuacja oddziału w Mniszku? Otóż zniszczony został niemal w połowie. Przystąpiono zatem do odbudowy. Zakłady ruszyły, a ich dalsze losy poznacie już niedługo.
Tymczasem w kolejnej części przyjrzymy się największemu zakładowi pracy w historii Grudziądza – PePeGe i poznamy… gotowy scenariusz na film sensacyjny!

Dzięki Patrykowi przeszłość naszego miasta nabiera zupełnie nowej perspektywy i zachęca do zwiedzania naszego ZABYTKOWA.

Jest portalową czarodziejką. W magiczny sposób przedstawia nasze słowa i obrazy, nadając im przejrzystą i zaskakującą formę.
ŹRÓDŁA:
Clark Ch., Prusy. Powstanie i upadek 1600 – 1947, Warszawa 2024
Biuletyn KMDG
2014 Hawełko W., Zarys historii Odlewni Żeliwa i Emalierni Herzfelda i Victoriusa w Grudziądzu od roku 1862 do 1945
Herzfeld & Victorius: anläßlich ihres 50 jährigen Bestehens 30. Juni 1912, Graudenz 1912
Herzfeld & Victorius Spółka Akcyjna w Grudziądzu 1862 – 1937, Grudziądz 1937
Wajler A., Joseph Herzfeld (1832 – 1898) przemysłowiec [w:] Sieradzan W. (red.), Wpisani w dzieje miasta. Znani i mniej znani ludzie Grudziądza na przestrzeni wieków, Grudziądz 2016
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Źródła fotografii:
Danziger Wirtschafts – Zeitung. Zwischen Drewenz und Ossa. Schaffen in und um Graudenz, nr 22, 1940
Herzfeld & Victorius: anläßlich ihres 50 jährigen Bestehens 30. Juni 1912, Graudenz 1912
Herzfeld & Victorius Spółka Akcyjna w Grudziądzu 1862 – 1937, Grudziądz 1937
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Fotografie własne autora
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Źródła fotografii