

W tym dniu, za sprawą UNESCO, obchodzone są jednocześnie te dwa święta, nierozerwalnie połączone ze sobą.
Dostęp do edukacji uważany jest za podstawowe prawo człowieka.
8 września
Międzynarodowy Dzień Piśmiennictwa
oraz
Dzień Walki z Analfabetyzmem
Pismo, jako czynnik pozwalający przekazywać mowę i informację na odległość oraz ją zachować, powstało około 5.500 lat temu. Za ich twórców uważa się Sumerów. Natomiast alfabet, który zawiera tylko kilkadziesiąt znaków zamiast kilku tysięcy, wymyślili Fenicjanie z powodów handlowych.
Przez tysiące lat umiejętność pisania i czytania była zastrzeżona tylko dla wąskiej elity. Rozpowszechnienie nastąpiło dopiero w XIX wieku, ale tylko w najbardziej rozwiniętej części Europy i północnej Ameryki.
Współcześnie pisanie uważamy za normalną czynność człowieka. „O czym tu pisać”? Jednak jeszcze po wojnie wielu ludzi w Polsce, zwłaszcza na „ścianie wschodniej”, nie miało wcześniej możliwości nabycia tej podstawowej umiejętności. Szacuje się, że około ¼ dorosłej ludności naszej ojczyzny było analfabetami. Dopiero dekret o walce z analfabetyzmem z kwietnia 1949 roku – równo 75 lat temu – w konsekwencji w ciągu 3 lat zlikwidował ten „anachronizm europejski”. Około miliona dorosłych Polaków nauczyło się czytać i pisać na podstawowym poziomie.
Natomiast w wielu krajach Afryki analfabetyzm jest jeszcze dość powszechnym zjawiskiem. Wynika on z niskiego poziomu rozwoju tych państw. Niestety, czasem, jak obecnie w Afganistanie pod rządami talibów, nastąpiło zjawisko ograniczania prawa do nauki dla kobiet. Doprowadza to czasem do wtórnego analfabetyzmu – zaniku tej wcześniej nabytej umiejętności.
Analfabetyzm powoduje wykluczenie takiej grupy ludzi ze współczesnego świata, konserwuje zacofanie, często uniemożliwia korzystanie ze współczesnych osiągnięć cywilizacji. Dlatego to święto UNESCO nie ogranicza do 8 września – obchodzone powinno być codziennie, tak długo, jak długo duże społeczności na świecie są jeszcze pozbawiane prawa do nauki pisania i czytania.
Piśmiennictwo oprócz stricte użytkowej strony (zapisy handlowe, gospodarka, instrukcje, rozwój nauki) to oczywiście też bogactwo kultury – swoją prozę i poezję twórcy mogą zapisać, a inni czytać, niezależnie od miejsca zamieszkania ani czasu ich powstania.
Wymyślenie alfabetu pozwala opanować sztukę pisania i czytania w stosunkowo krótkim czasie. Natomiast pisma wschodnioazjatyckie, wywodzące się z pisma chińskiego, zawierają po kilka tysięcy znaków i wymagają kilku lat ich nauki. Co jest lepsze? Każdy wskaże na alfabet, ale kultura i tradycja jest spoiwem, które bardzo trudno poddaje się użyteczności.
Dla nas, z kręgu europejskiej cywilizacji, ciekawie wygląda czytanie w języku arabskim – ponieważ zapisuje się w nim „od prawej strony do lewej”, układ książki jest odwrotny – zaczynamy czytać „od końca do początku” według naszego rozumienia. Podobnie dziwnie wygląda pewnie czytanie naszych książek dla Arabów.
Wracając na rodzime podwórko – internet spowodował, że prawie każdy pisze w nim codziennie teksty, przeważnie krótkie, jednozdaniowe. Dłuższe są rzadkością i często nieczytane. „Po co oczy męczyć i czas tracić”. Jeśli już ktoś przeczyta, to czasem w komentarzach uwidacznia się analfabetyzm funkcjonalny – niezrozumienie tekstu. Są też tacy, którzy wracają do „pisma obrazkowego” – wstawią na FB zdjęcie lub rysunek bez nawet jednego słowa napisanego własnoręcznie.
Uwidacznia się również „analfabetyzm kulturowy” – niechęć do czytania książek. Łatwiej nakleić w pokoju gościnnym tapetę udającą półki z woluminami. Od razu gospodarze domu czują się dowartościowani.
Tak że – walka z analfabetyzmem, pod różnymi postaciami, dalej trwa i nie omija Polski. Ale to już zupełnie inna historia…

Jest portalową czarodziejką. W magiczny sposób przedstawia nasze słowa i obrazy, nadając im przejrzystą i zaskakującą formę.