Skonaktuj się z nami    kontakt@grudziadzmiastootwarte.pl
Witamy na portalu GrudziadzMiastoOtwarte.pl. Miłego dnia!

Czas zwiedzania – PARA BUCH…część I.

Para – buch, koła – w ruch!

Opowieść o fabrykach, warsztatach,
robotnikach i fabrykantach dawnego Grudziądza.

Część pierwsza.

Skąd zaczerpnąłem pierwsze cztery słowa tytułu?

Oczywiście z Lokomotywy Juliana Tuwima!

I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi…

Dokładnie w takim tempie gnał wiek XIX. Wiek, w którym maszyna parowa połączona z kołami oraz śrubami okrętowymi przyspieszyła świat – dosłownie i w przenośni.  Maszynie parowej towarzyszyli kompani – kolej żelazna i telegraf. Wspomniana spółka postanowiła zerwać z przeszłością i przewrócić rzeczywistość do góry nogami. Po raz pierwszy w historii transport ludzi, towarów i wiadomości zerwał się z więzów ludzkich
i zwierzęcych mięśni. Świat przesiadł się na tory i wygodnie rozsiadł. Bo, gdy wyobrazicie sobie podróż dyliżansem – czasochłonną i bardzo niewygodną, gdzie na własnej skórze można odczuć każdą dziurę i kamień leżący na drodze – podróż koleją jawi się jako luksus.

Tymczasem, jeśli mówimy o przyspieszeniu wypadałoby wspomnieć o… (nadstawiam uszu), tak!

Zgadza się! Zegar to dobry trop.

W epoce wielkich fabryk, gdzie niezbędnym było ścisłe przestrzeganie czasu i terminów, zegar stał się wszechobecny. Wyobraźcie sobie, że pod koniec XVIII wieku na całym świecie produkowano rocznie 350 – 400 tysięcy egzemplarzy kieszonkowych zegarków, by w samym 1875 r. powstało ich aż… 2,5 miliona. Liczby robią wrażenie, prawda?

Ale…nie byłoby tych wszystkich udogodnień,
gdyby nie niespotykany wcześniej wielki przewrót w nauce
i technice zwany rewolucją przemysłową.

Wyobraźcie sobie, że niektórzy porównują ją do wynalezienia rolnictwa, tak była ważna! Ojczyzną wspomnianej rewolucji była Anglia, gdzie dwoje zdolnych Thomasów – Savery i Newcomen – wzięli sobie do serca przysłowie mówiące o tym, że potrzeba jest matką wynalazku. Potrzebą była zbierająca się w kopalniach woda, którą pompowano ręcznie, a było to niezwykle uciążliwe. Tym samym należało pomóc górnikom, a lekiem na trapiące ich problemy było opracowanie przez pierwszego – Thomasa Savery’ego pompy napędzanej energią pary
i udoskonalenie tejże maszyny przez drugiego – Thomasa Newcomena. Dwójkę zdolnych Anglików uzupełnił Szkot – James Watt, który oprócz tego, że ulepszył maszynę kolegów, to na potrzeby określenia mocy silników określił nową jednostkę – koń mechaniczny, która towarzyszy nam po dziś dzień. Z kolei od nazwiska Szkota nazwano jednostkę mocy – wat. Po tym nieco przydługim, lecz zapewniam Was potrzebnym wstępie, pora przyjrzeć się jak rewolucja przemysłowa przyjęła się w XIX – wiecznych Prusach, w których granicach znajdował się wówczas Grudziądz. A zacząć musimy od postaci… Napoleona Bonaparte – cesarza Francuzów, który dzięki militarnemu geniuszowi, przetrącił pruski kręgosłup.
Z pomocą pokonanym przyszedł Aleksander I – car Rosji, dzięki któremu Prusy, choć znacznie okrojone – straciły ponad połowę dotychczasowego terytorium – przetrwały katastrofę.

I wyciągnęły z niej wnioski.

Jakie mianowicie?

Otóż rządzący zrozumieli, że należy zmodernizować państwo na wielu płaszczyznach – społecznej, prawnej i politycznej.

 Pruscy poddani mieli stać się obywatelami zainteresowanymi losami i obroną swojego państwa. Chłopom pozwolono zakupić uprawianą przez nich ziemię, lecz nie każdego z nich było na to stać. Ci, których portfel świecił pustkami, najmowali się do pracy u zamożnych gospodarzy lub przenosili się do miast. Zapamiętajcie, proszę ten fakt, bo wrócimy jeszcze do tej sprawy. Nadano miastom samorząd, zreformowano szkolnictwo i armię. Prusy rozwijały się i bogaciły, aby w latach siedemdziesiątych XIX w. po kolejnej wojnie z Francją, doprowadzić do zjednoczenia Niemiec i objęcia w nich sterów władzy.

Zwyciężeni zmuszeni zostali m.in. do zapłaty ogromnego odszkodowania w kwocie 5 miliardów franków w złocie. Pieniądze te napędziły niemiecką gospodarkę, na czym skorzystał i Grudziądz. Powstawały fabryki, rozwijał się przemysł, zwłaszcza w zachodnich częściach kraju i na Śląsku. Właściciele ziemscy, choć nadal zamożni i wpływowi, tracili na znaczeniu na rzecz utalentowanych i wykształconych przedsiębiorców. Wzorem do naśladowania stał się self – made man – człowiek, który dzięki swoim talentom i o własnych siłach odniósł sukces w jakiejś dziedzinie.

Nasze miasto miało szczęście do takich właśnie żądnych sukcesu ludzi, a jednym z nich był August Ventzki.

Przyszły przedsiębiorca przyszedł na świat 1 marca 1856 r. we wsi Słobity na Warmii w rodzinie kołodzieja Rudolfa i jego żony Doroty z domu Böhnke. Zapewne od najmłodszych lat przyglądał się pracy ojca, stąd jego późniejsze zainteresowanie techniką.

W wieku piętnastu lat – o zgrozo! – porzucił naukę w szkole, aby udać się na praktykę do fabryki Ferdinanda Schichaua w Elblągu. Produkowano tam maszyny parowe, prasy hydrauliczne, jak również sprzęt rolniczy. Wrócił do nauki, lecz tym razem udał się do miejscowości Einbeck
w Dolnej Saksonii, gdzie uczył się w szkole technicznej.

Po ukończeniu nauki studiował na politechnice, aby po jej ukończeniu w 1882 r. przeprowadzić się do Grudziądza. Co ciekawe uczynił tak na prośbę swoich rodziców, którzy zamieszkali w naszym mieście kilka lat wcześniej. Podjął pracę w młynie Rosanowskiego zwanym młynem „Pod Orłem” jako instalator maszyn parowych. Mając zapewnioną posadę, postanowił spróbować sił i w swoim biznesie. Przy ówczesnej Zielonej Drodze, a dzisiejszej ul. Józefa Włodka, 2 października 1882 r. uruchomił mały warsztat zatrudniający trzech pracowników, specjalizujący się w naprawie maszyn rolniczych.

 

Umiejętności, wykształcenie, nabyte doświadczenie i… szczęście, pomogły Augustowi odnieść sukces. Dlaczego wspomniałem o szczęściu? Po pierwsze wiadomo – bez choćby odrobiny szczęścia bardzo trudno o życiowe powodzenie, a po drugie – August Ventzki był tym, którego szczęście i przypadek pokochały.

 A było tak: młody i zdolny inżynier, który zajmował się instalacją maszyn parowych i naprawą maszyn rolniczych podczas swojej pracy poznawał okolicznych właścicieli ziemskich, z którymi nawiązywał bliskie relacje. Jednym z takich właścicieli był Otto Reichel z Turznic, który skarżył się Ventzkiemu na niską jakość maszyn rolniczych oferowanych na rynku, a dotyczyło to zwłaszcza pługów. Pamiętacie Pomysłowego Dobromira?

Podobnie jak w przypadku chłopca – wynalazcy – tak i w głowie Augusta zakiełkowała odkrywcza myśl. Zaoferował rolnikowi własnoręczne skonstruowanie pługa. Okazało się, że wywiązał się z tego zadania wzorowo – maszyna była praktyczna i niezawodna. Ruszył marketing szeptany – wieść o wynalazku młodego inżyniera niosła się od majątku do majątku i tym samym Ventzki zyskał liczne grono odbiorców swojego towaru.
W związku ze wzrostem zamówień koniecznym stała się rozbudowa warsztatu, co też się stało. Powstała własna odlewnia staliwa i żeliwa, powiększył się park maszynowy i powierzchnia samej fabryki. Przybywało nowych pomysłów i wynalazków m.in. sukcesem, okazało się  wprowadzenie na rynek parnika do paszy dla bydła skonstruowanego w 1889 r.

Zapytacie: co było w nim takiego niezwykłego?

Odpowiadam:

przede wszystkim dbał o pieniądze gospodarza - znacznie obniżał koszty produkcji paszy i upraszczał proces jej produkcji.

A przy okazji uzyskał najwyższą nagrodę Niemieckiego Towarzystwa Rolniczego na wystawie w Królewcu w 1892 r. W ciągu najbliższych kilku lat fabryka mogła pochwalić się ofertą obejmującą wszystkie rodzaje maszyn rolniczych brony, kultywatory, zgrabiarki konne itp. Gablota z nagrodami powiększyła się już w 1898 r., gdy najnowszy pług produkcji grudziądzkiej fabryki wziął udział w konkursie  orki w westfalskim Rothehaus. Na miejscu nie miał sobie równych, wszak pokonał aż 24 konkurentów!

Otrzymał główną nagrodę i miano Zwycięzcy z Rothehaus.
Stał się symbolem fabryki, która za punkt wyjścia obrała sobie innowacje techniczne. Bo nie sztuką jest produkować tak jak inni, ale produkować na nowo i lepiej. A wyroby grudziądzkiej fabryki trafiały np. do Francji, o czym informuje pocztówka – po jej lewej stronie widzimy kultywator Ventzkiego, a pod ilustracją czytamy – maksimum uprawy przy minimum pracy, po prawej stronie parownik do ziemniaków na paszę.

W tym miejscu wróćmy na chwilę do sprawy wykupywania ziemi przez chłopów. Jak pamiętacie, nie wszyscy chłopi mogli pozwolić sobie na zakup ziemi, ci, których nie było na to stać przenosili się najczęściej do miast w poszukiwaniu zajęcia. Przybywali też do Grudziądza, dzięki czemu zarówno oni, jak i ich potomkowie zatrudniani byli w miejscowych fabrykach,  w tym w zakładach Ventzkiego. August Ventzki umiał zadbać o swoich podwładnych, wśród których cieszył się szacunkiem. O dynamicznym rozwoju fabryki świadczy m.in. wzrost zatrudnienia.

Zauważcie proszę tę zmianę – w 1888 r. pracowało w zakładzie 10 osób, by w zaledwie cztery lata później – w 1892 r. liczba pracowników zwiększyła się do 113, a to nie wszystko!

Gdy firma obchodziła ćwierćwiecze swojej działalności, w 1907 r., pracowników było już…700! Sukces zawodowy szedł w parze z udanym życiem rodzinnym. August Ventzki 22 listopada 1890 roku wstąpił w związek małżeński z dziewiętnastoletnią Alvine Antonie Rielau urodzoną w Grudziądzu córką kupca Heinricha i jego żony Johanny Marii z domu Arends. Świadkami ceremonii był wspomniany ojciec panny młodej, zamieszkały przy ul. Kwiatowej 3 (Blummenstrasse) Heinrich Rielau i właściciel młyna Friedrich Rosanowski.

W niecałe trzy lata później, 22 sierpnia 1893 r., na świat przyszła córka Charlotte Johanna Dorothea, a w kolejnym roku – 31 sierpnia 1894 r. – syn Rudolf August Heinrich. Fabryka Ventzkiego posiadała filie w Kassel w i w Eislingen w Wirtembergii, a na przełomie XIX i XX wieku wybudowano kolejne hale fabryczne, magazyny i okazały dom właściciela wraz z przyległym ogrodem. August Ventzki był właścicielem 53 patentów, radnym miejskim, prezydentem Izby Handlowej, tajnym radcą handlowym, wykładowcą akademickim w Wyższej Szkole Technicznej w Gdańsku (dzisiejszej Politechnice Gdańskiej) oraz… właścicielem dziennika Der Gesellige.

Wspierał plany uprzemysłowienia Pomorza Gdańskiego, a gdy w sierpniu 1920 r. należącą do niego fabrykę w Grudziądzu przeszła w ręce polskie pod nazwą Pomorska Fabryka Maszyn, dawn. A. Ventzki zachował w niej udziały. Rok później, wraz z pozostałymi akcjonariuszami, wyraził zgodę na fuzję z bydgoską fabryką maszyn C. Blumwe i Sohn. Odtąd fabryka przyjęła nazwę Unia. Zjednoczone Fabryki Maszyn dawn. A. Ventzki, Blumwe i Peters. Tow. Akc. Zamieszkał w Gdańsku, gdzie jak już wspomniano, wykładał, otrzymując tytuł doktora honoris causa. Zmarł we Wrzeszczu, informowała o tym gdańska Danziger Allgemeine Zeitung z 18 października 1922 r., pisząc:

Tajny radca handlowy August Ventzki †.

W wieku 67 lat zmarł wczoraj we Wrzeszczu na chorobę wewnętrzną honorowy obywatel miasta Grudziądza, który po secesji rodzinnego miasta na rzecz Polski, zamieszkał w Gdańsku – tajny radca dr inż. August Ventzki. Jako młody człowiek otworzył w Grudziądzu warsztat naprawczy urządzeń rolniczych, który z biegiem lat przekształcił w spółkę akcyjna, której został dyrektorem i głównym akcjonariuszem. Miał tam okazję zastosować z dużym powodzeniem własne wynalazki. W czasie wojny wynalazł karabin maszynowy, który wprowadzono na uzbrojenie wszystkich państw sprzymierzonych z Niemcami. Gdańska Wyższa Szkoła Techniczna nadała mu – po otrzymaniu na początku stulecia tytułu radcy handlowego i w czasie wojny, tajnego radcy handlowego – w uznaniu jego umiejętności technicznych tytuł doktora – inżyniera.

Choć założyciel fabryki zmarł, grudziądzka Unia trwała, zapewniając zatrudnienie i byt wielu pokoleniom grudziądzan. Pamiątki związane z fabryką Augusta Ventzkiego podziwiać możesz na wystawie stałej w Dziale Historii Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi i na wystawie w Muzeum Handlu Wiślanego. Tymczasem w kolejnej części przeniesiemy się na dzisiejszą al. 23 Stycznia, a konkretnie jej fragment noszący dawniej nazwę ulicy Górnotoruńskiej (Oberthornerstrasse) i 3 Maja, by porozmawiać o dwóch takich, co emaliernię zbudowali. I nie tylko.

Wypatrujcie wieści, do zobaczenia!

REDAKTOR zakładki Czas Zwiedzania

PATRYK KRYGIER

Dzięki Patrykowi przeszłość naszego miasta nabiera zupełnie nowej perspektywy i zachęca do zwiedzania naszego ZABYTKOWA.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

OPRACOWANIE GRAFICZNE

MARLENA CIESZYŃSKA

Jest portalową czarodziejką. W magiczny sposób przedstawia nasze słowa i obrazy, nadając im przejrzystą i zaskakującą formę.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

ŹRÓDŁA:

Biuletyn KMDG
2015 Pietkiewicz M., Najwięksi przedsiębiorcy dawnego Grudziądza. August Ventzki (1856 – 1922)

Kalendarze Grudziądzkie:
2016 Pietkiewicz M., Fabryka Ventzkiego
Cieślak T., Konkurent „Gazety Grudziądzkiej” – „Der Gesellige” (1826 – 1945) [w:] Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego 4/2, 25-42, 1965
Danziger Wirtschafts – Zeitung. Zwischen Drewenz und Ossa. Schaffen  in und um Graudenz, nr 22, 1940
Labuda G. (red.), Historia Pomorza tom III, Poznań 1993
Łukasiewicz D., Życie codzienne w Królestwie Prus w latach 1701 – 1933, Warszawa 2020
Osterhammel J., Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata, Poznań 2013
Salmonowicz S. (red.), Historia Pomorza tom IV, Toruń 2000
Salmonowicz S., Prusy. Dzieje państwa i społeczeństwa, Poznań 1987
Schoenwald D., August Ventzki 1856 – 1922 przemysłowiec [w:] Sieradzan W. (red.), Wpisani w dzieje miasta. Znani i mniej znani ludzie Grudziądza na przestrzeni wieków, Grudziądz 2016

Źródła fotografii:
Danziger Wirtschafts – Zeitung. Zwischen Drewenz und Ossa. Schaffen  in und um Graudenz, nr 22, 1940
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa
ebay.de
genealogiawarchiwach.pl