Witaj, szkoło!
…i tak od dziesiątków lat rozbrzmiewa nam to hasło na początku września. Nasi pra– oraz dziadkowie i babcie, potem ich dzieci a nasi rodzice też je słyszeli.
Świat, przez postęp cywilizacyjny, rozwija się w coraz szybszym tempie. Nie omija to i szkoły, tak pod względem organizacyjnym, wychowawczym jak i przekazywanej wiedzy. Sam jestem tego świadkiem ze względu na dość wczesną datę urodzin. Pamiętam drewniane ławki z otworem na kałamarz, zakaz używania długopisu, a nawet wiecznego pióra, w pierwszych klasach szkoły podstawowej. „Abyś się nauczył porządnie, kaligraficznie pisać”. Do tego obowiązkowe mundurki z tarczą szkolną na rękawie, a w czasie lekcji konieczność „siedzenia prosto” z dłońmi opartymi o blat biurka. Nawet w pierwszych klasach szkoły średniej obowiązywały te tarcze, również poza szkołą. My, młodzież, oczywiście wymyślaliśmy swoje sposoby – mocowaliśmy je na szpileczki, agrafki lub zatrzaski.
Uczniowie nigdy nie lubili i dalej nie lubią rygorów wymuszanych regulaminem szkolnym. Dzisiaj te „wczorajsze” wywołują na ich twarzach co najmniej uśmiech, rozbawienie, a często niedowierzanie. Tak, byłem uczniem, ale później również nauczycielem, znam więc sprawę z obu stron lekcyjnej sali. Kiedy dzisiejszej młodzieży napomykałem, iż w dzieciństwie czasem dostałem linijką „po łapach”, a niektórym kolegom dodatkowo poprawił rodzic za „jeszcze raz naskarż na nauczyciela!”, to słyszałem w odpowiedzi „ale pan bajki opowiada. Ja to bym…”. No cóż, w gadce zawsze jest dużo bohaterów.
Tak, dzisiaj takie metody wymuszania dyscypliny w szkole skończyłyby się bardzo źle na nauczyciela. Bardzo dobrze, że te „pruskie metody wychowania” wreszcie odeszły do lamusa. Inne metody, perswazyjne, też trafiają do ucznia, jeśli nauczyciel jest z prawdziwego powołania. Fakt, iż czasem nie skutkują, a i rodzice potrafią mieć pretensje, że „szkoła nie potrafi wychować mojej latorośli”, ale takie jest życie. Nie wspomnę, że zachowanie uczeń wynosi z domu…
Przed laty byliśmy jednak szybko uczeni samodzielności. Jako świeżo upieczony pierwszoklasista chodziłem przed lekcją do przychodni zdrowia. Tam robili mi jakiś zastrzyk i dopiero szedłem do szkoły. Sam! Po latach moja córeczka pozwoliła się odprowadzić do pierwszej klasy tylko 1 września. „Ja już wiem i sama będę chodziła!”. Żona mogła tylko obserwować przez okno, schowana za firanką…
Dzisiaj tacy rodzice pewnie mieliby założoną niebieską kartę „za brak opieki”. Małe dzieci są doprowadzane lub dowożone pod sam budynek szkolny, podobnie odbierane po lekcjach. Czy to dobrze, czy źle? Ma to plusy, ma i minusy; każdy niech sam rozstrzyga.
Zmiany najszybciej nastąpiły w formach przekazywania wiedzy. Obecnie tablet, internet, filmiki, prezentacje video – często uzupełniają podręcznik, dawne pióro i zeszyt. Jeśli nauczyciel mądrze z tego korzysta – to świetnie. Jednak jego roli „wykładowcy” nowoczesna technika nie zastąpi jeszcze przez lata. Ktoś musi „na żywca” wytłumaczyć, jeśli uczeń czegoś nie rozumie. Dobitnym przykładem była nauka zdalna w czasie pandemii covidu, skutkująca wyraźnym obniżeniem poziomu przyswajanej wiedzy.
Czego więc można życzyć na początek nowego roku nauki? Nauczycielom – aby więcej skupiali się na przekazywaniu umiejętności wyszukiwania potrzebnej wiedzy i jej wykorzystaniu przez uczniów, zrozumienia „dlaczego coś się stało i jakie przyniosło skutki”, a mniej na wymuszaniu znajomości dat, formułek i definicji, które uczeń może samodzielnie znaleźć. Oczywiście – każdy przedmiot ma pewien zasób wiadomości, podstawę, której trzeba się wyuczyć i tego nie da się ominąć. Życzmy im też, aby rodzice ich podopiecznych mieli więcej zrozumienia dla pracy pedagogicznej. „Obyś cudze dzieci uczył” – to powiedzenie nie straciło na aktualności i chyba długo nie straci.
Uczniom zaś życzmy, aby nie traktowali szkoły jako przykrego obowiązku. To ich przyszłe okno na współczesny świat, zasób wiedzy, która przyda się w dorosłym życiu. Koleżeństwo i przyjaźnie, zawiązane w szkolnych ławkach, często trwają latami. Po latach zaś, w okrągłe rocznice ukończenia „naszej budy”, przyjemnie się spotkać na zjazdach.
Tak więc – witaj, szkoło! Czas rozpocząć nowy rok szkolny 2025-2026


