
„Rdzeń” to najnowsza powieść autorki która po raz kolejny udowadnia, że literatura gatunkowa nie musi rezygnować z literackiej głębi, by trzymać w napięciu.
Z pozoru to kryminał – zaginięcie malutkiego Damiana wywołuje wśród jego rodziny rany, których nic nie jest w stanie zasklepić. Jego siostra Julia, która zawsze czuła się za niego odpowiedzialna zostaje sama i to dosłownie. Ojciec ich opuszcza i odchodzi do innej, a matka popada w odmęty choroby psychicznej już do końca pozostając nieobecna dla otoczenia.
Po jedenastu latach nagle w ich domu zjawia się odnaleziony brat. Pozorne szczęście nie trwa długo. Julia i jej matka zostają zamordowane, a Damian ponownie znika…
Nagle śledztwo, które miało wyjaśnić zagadkę zniknięcia dziecka zamienia się w sprawą związaną z dwiema ofiarami. Czy śledczym uda się rozwiązać niewątpliwie najbardziej tajemniczą zagadkę kryminalną w ich karierze?
Weronika Mathia ponownie mnie zaskoczyła serwując po raz kolejny cudownie dopracowaną powieść.
W swojej książce z literacką wrażliwością nakreśliła psychologiczne portrety postaci. Każdy z bohaterów nosił w sobie coś nieodgadnionego – traumę, żal, gniew – co czyniło ich zarazem podejrzanymi i głęboko ludzkimi. Nie znajdziecie tu prostych odpowiedzi, a napięcie wynika nie tylko z fabuły, ale z tego, co niewypowiedziane.
Styl pisarski to kolejny atut – precyzyjny, momentami poetycki, ale nigdy przesadny. Każde słowo wydaje się na miejscu, jakby oszczędność formy miała spotęgować emocjonalny ładunek tekstu.
Finał powieści unika taniej sensacyjności. Zamiast fajerwerków – cicha, poruszająca puenta, która zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki.
„Rdzeń” to przykład literatury gatunkowej w najlepszym wydaniu – angażującej, inteligentnej i poruszającej. Thriller dla tych, którzy od książki oczekują czegoś więcej niż tylko rozrywki.
Polecam bardzo gorąco