Mokry kolodion – technika fotograficzna sprzed wieku
W ostatni kwietniowy weekend Spichlerz 57 wypełnił się zapomnianymi zapachami fotograficznej chemii. Od piątku do niedzieli odbywały się tam niecodzienne warsztaty, które zorganizowało Stowarzyszenie Miasto Kultury.
Maciej Kastner znany fotografik, przedstawił grudziądzanom jedną z najstarszych technik fotografii, czyli mokry kolodion. Jest to proces, w którym kolodium, czyli nitrocelulozę rozpuszczoną w eterze i alkoholu, nanosi się na szklaną płytkę. Po odparowaniu eteru szklaną „kliszę” uczula się, zanurzając ją w roztworze azotku srebra. Taka płyta fotograficzna naświetlana jest w aparacie średnio lub wielkoformatowym, zgodnie z regułami sztuki. Następnie obraz negatywowy wywoływany jest i utrwalany w kolejnych kąpielach chemicznych, aż do uzyskania ostatecznego efektu. Na warsztatach używaliśmy szkła czarnego, dzięki kontrastowi podłoża obraz wydaje się pozytywem i może być eksponowany jako forma sztuki. Zdjęcia tworzone w procesie kolodionowym potrafią być bardzo piękne, detaliczne i pełne artyzmu.
Mokry kolodion to proces trudny, ponieważ cały czas płyta musi być wilgotna, kolodium nie może wyschnąć, co ogranicza czas na wykonanie płyty, zrobienie i wywołanie zdjęcia do kilkunastu minut. Wartość tych warsztatów polega nie tylko na zapoznaniu się z tą wymagającą techniką. Dodatkowo mieliśmy wgląd w to, jak warunki pogodowe czy zużycie chemii fotograficznej, wpływają na ostateczny efekt. Wszystko ma tu znaczenie, zbyt stary kolodion, zużyty roztwór uczulający, wywoływacz czy utrwalacz, potrafią zepsuć fotografię. Chemia ma też to do siebie, że nie można do końca określić jej czułości na światło. Stosowanie tych samych parametrów do ciemnej, martwej natury i portretu człowieka, może skończyć się prześwietleniem zdjęcia.
Kilkadziesiąt osób przewinęło się przez salę Spichlerza, mogąc zapoznać się z tą techniką, fotografując kompozycje i portrety. Jedną z grup byli uczniowie z Zespołu Szkół Budowlanych i Plastycznych, którzy mogli zapoznać się z fotografią jako formą kreacji artystycznej.
Należy zaznaczyć, że renesans tej techniki w Polsce można datować na rok 2009 i z pewnością jest to jedna z pierwszych od dziesięcioleci prób jej odtworzenia w Grudziądzu. Oprócz trzech dni zajęć z mokrego kolodionu, w ramach warsztatów odbyły się też wykłady. Maciej Kastner opowiadał o wykonywaniu współczesnej fotografii cyfrowej także tej, za pomocą telefonów komórkowych.
W niedzielę muzealnik – Mariusz Żebrowski – wygłosił niezmiernie ciekawy wykład na temat niezwykłego albumu, stworzonego przez Edmunda Malickiego, z okresu jego służby w armii pruskiej, w trakcie I Wojny Światowej. Są to zdjęcia robione przez artystę fotografika, który na stałe mieszkał w Grudziądzu, tu miał swój swoje atelier. On i jego córki zdobyły sobie uznanie wśród grudziądzan, jako najlepsi fotografowie w mieście. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu córki Malickiego robiły zdjęcia naszym rodzicom i dziadkom z okazji wesel, chrztów i innych ważnych uroczystości oraz tworząc ich stylowe portrety.
Album Malickiego jest jednym z nielicznych świadectw zniszczeń poczynionych we Francji w okresie bitwy pod Verdun. Został wykonany w trzech sztukach i tylko jedna jest dostępna w Grudziądzu i być może w Polsce. Malicki będąc młodym mężczyzną został zaciągnięty do pruskiego wojska i jako fotograf robił zdjęcia zwiadowcze. Podwieszony w uprzęży pod balonem wypełnionym wodorem, był wynoszony na kilkadziesiąt metrów, by z wysokości robić zdjęcia pozycji wroga. Takie fotografie też znajdują się w albumie, choć więcej w nich dokumentacji zniszczeń na ziemi, robionych z artystycznym zacięciem.
To były bardzo ważne warsztaty, przybliżające nam historię tę wielką, jak i tę czysto techniczną. Dziękujemy za ich zorganizowanie.
Podobne warsztaty mają odbyć się w Bibliotece Miejskiej, zachęcamy do zaglądania na stronę www.grudziadzmiastootwarte.pl, gdzie publikujemy zapowiedzi takich zdarzeń.
















































