Zastanawialiście się kiedyś co się dzieje w przyrodzie zanim wstanie słońce? Kiedy większość z Was jeszcze śpi, przyroda rozkwita. Dni coraz dłuższe i cieplejsze, słońce coraz szybciej wstaje i to jest nielada wyzwanie dla mnie zdążyć przed wschodem nad nasz „Rudnik”. A uwierzcie…warto wstać skoro świt i poczekać, aż słońce wybudzi się i wstanie spod swojej kołderki. Wtedy dzieje się magia.
4.30 podudka, pakowanie i ok 5.00 wyjazd do Rudnika. Pół godziny i już siedzę w trzcinach nad samym brzegiem. Na niebie zaczynają pojawiać się kolory od różowego poprzez pomarańcz i złoty. Ptasia wyspa na jeziorze już dawno się wybudziła i to jakie tętni z niej życie możemy słuchać i obserwować z daleka. To ostoja ptaków, ich dom, ich rodzina i narodziny kolejnych pokoleń. Nad głową rozbrzmiewają różne dźwięki…od klangoru żurawi poprzez „krzyki” jak z horroru. To szpaki wydają strasznie dziwne odgłosy. Zbierają ściółkę na wnętrze gniazda i łączą się w pary. Już za chwilę będą małe szpaki. Ale fajnie.
Bóbr wracał z wodnego „spaceru” i chyba się mnie nie spodziewał. Gdy dojrzał siedzącego intruza odrazu dał nura pod wodę i ślad po nim zaginął. Człowiek to przecież zagrożenie. Nagle słyszę mój ulubiony „pisk”… i widzę, jak leci błękitna strzała. To nasz klejnot – zimorodek. A mamy ich sporo w okolicach jeziora i rzek. Latał w te i wewte wzdłuż brzegu. Za plecami bażant. Bosz…cudnie zapowiadał się poranek. Mewy śmieszki polowały na swoje „śniadanie”, a w międzyczasie zbierały materiał do gniazda. Para perkozów robiła rekonesans po jeziorze. One też są w trakcie szukania miejsca na gniazdo. Przepiękne ptaki. Nigdy nie wiem, w którym miejscu wypłyną po tym, jak dadzą nura pod wodę. To trochę taka zagadka i niespodzianka, bo okazuje się, że wypływają niedaleko mnie. Kormorany są bardzo ostrożne i czujne. Odrazu wyczuwają człowieka, ale tego dnia jeden był jakby odważniejszy i podpłynął ciut bliżej. Cóż to był za poranek. Szkoda,że te poranki są tak krótkie, jednak zapierają dech w piersiach i rekompensują wczesną pobudkę. Te emocje są ze mną jeszcze przez kolejne kilka dni. Tego się nie zapomina. Ten śpiew ptaków, ten plusk wody kiedy gęsi podnoszą się do lotu, kiedy się kłócą, rywalizują ze sobą. To pozostaje w sercu i żadne zdjęcie nie odda tych emocji i pięknych chwil.
Te poranki to balsam na moje ciało i nawet jeśli pogoda sprawi mi psikusa, to uwielbiam być widzem tych porannych przedstawień. Zapraszam Was do fotograficznej relacji, może choć na chwilę przeniesiecie się ze mną w tą poranną magię. Kontakt z naturą to najlepsza terapia.
Grudziądz Miasto Otwarte – zapraszam Was do obserwacji portalu.































