

Chcesz być czymś w życiu to się ucz,
Abyś nie zginął w tłumie;
Nauka to potęgi klucz,
W tym moc, co więcej umie
Słowa wypowiedziane przez przedwojennego publicystę i działacza społecznego Ignacego Bielińskiego wielu z nas przypomina sobie w skróconej formie wpisywanej niegdyś do pamiętników czy złotych myśli – ucz się ucz, bo nauka, to potęgi klucz! Treści te, pomimo swojego wieku, są wciąż aktualne, pamiętamy przecież, że czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał, czy czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Wiedza i umiejętności zdobywane od najmłodszych lat pozwalają nam rozumieć świat i odnajdywać się w nim. Nie inaczej sprawy miały się ponad dwieście lat temu, gdy Grudziądz wraz z całym Pomorzem Nadwiślańskim znajdował się w granicach Prus. Jak wyglądała ówczesna szkoła? Jakich przedmiotów nauczano? Czy zdarzało się sprawić psikusa nauczycielowi i jakie groziły za to konsekwencje? Tego wszystkiego (i znacznie więcej!) dowiesz się spoglądając niżej. Wystarczy, że dasz się porwać…historii.
Początkowo w Grudziądzu funkcjonowało kilka szkół elementarnych (podstawowych) ewangelickich i katolicka szkoła jednoklasowa. Sprawdźmy teraz jak wyglądała nauka w szkołach ewangelickich. Wspomniane placówki… nie posiadały planu nauczania, każdy nauczyciel przekazywał uczniom to, czego sam się nauczył lub też uczył tych przedmiotów, do których miał podręczniki. Z kolei w szkole katolickiej zajęcia odbywały się w budynku, któremu… groziło zawalenie!

Od pomysłu do realizacji minęło… sześć lat i w 1816 r. w budynku dzisiejszej przychodni Jedynka szkołę otwarto. Powołano przy tym osobne klasy dla dziewcząt i chłopców. Piętnaście lat później szkoła miejska stała się wyższą szkołą obywatelską (Höhere Bürgerschule). Obok szkoły miejskiej działał też szereg szkół prywatnych (nie zawsze legalnie). Wyższej szkoły obywatelskiej nie ominęły kolejne zmiany takie jak przekształcenie jej w szkołę realną (Realschule), czy w Królewskie Gimnazjum (Königliche Gymnasium). Królewskie Gimnazjum od 1881 r. mogło poszczycić się nowym imponującym gmachem. przy dzisiejszej ul. Mickiewicza, w którym obecnie mieście się I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego.
Jak sami widzicie, ówczesny pruski system szkolnictwa miejskiego był dość złożony i skomplikowany. Uwierzcie, że… to nie koniec! Będzie jeszcze gorzej, choć to właśnie w XIX wieku szkolnictwo i nauka były największą dumą Prus. W czasach, o których mówimy, rozpoczęcie nauki w gimnazjum, dla świeżo upieczonego gimnazjalisty – oznaczało wkroczenie w świat dorosłych. Był to – i nadal jest – moment przełomowy w życiu młodego człowieka, który znacząco wpływa na przyszłe plany zawodowe i wybory życiowe.
Podobnie jak i dzisiaj nauka w szkole średniej (do tego typu szkół zaliczane było gimnazjum) kończyła się maturą, zwaną również egzaminem dojrzałości. Sam egzamin narodził się w 1812 r., a w ponad dwadzieścia lat później wprowadzono przepisy w myśl, których tylko posiadacze świadectwa maturalnego mogli podjąć pracę w administracji państwowej. A jak z kolei sprawy miały się z tymi, którzy chcieli kontynuować naukę na studiach? Jak sądzicie, jaki procent z nich rozgościł się w murach uniwersytetu? Kto z Was sądzi, że było to 50%, ręka w górę!
Nieliczne głosy, więc próbujemy dalej. Więcej niż połowa, hmm… – macie słuszność, nie do pomyślenia w ówczesnych czasach. Jedna czwarta? Na horyzoncie więcej łapek w górze, lecz to również błędny wynik. Może jedna piąta? Dwadzieścia procent? Kto jest za? Wszyscy jak jeden mąż. Zgadza się. Historycy przyjmują, że w ówczesnych Prusach dwadzieścia procent gimnazjalistów, którym powiódł się pierwszy poważny życiowy egzamin wstępowało na uniwersytet.
szkoły realne, progimnazja realne, progimnazja, wyższe szkoły realne, gimnazja realne
i gimnazja klasyczne. Prawdziwy galimatias! Krok po kroku spróbujemy go choć trochę rozwikłać. Na początek ważna kwestia – ile wynosił okres nauki w wymienionych placówkach? W zależności od typu szkoły wahał się między 6 a 9 latami. Nauka w gimnazjum klasycznym, gimnazjum realnym i wyższej szkole realnej trwała 9 lat i kończyła się maturą, która – podobnie jak dzisiaj – uprawniała do podjęcia studiów wyższych.
W progimnazjach, progimnazjach realnych i szkołach realnych trwała 6 lat i kończyła się z kolei tzw. małą maturą, dającą prawo do krótszej – jednorocznej – służby wojskowej. Jakich przedmiotów nauczano? W gimnazjach kładziono szczególny nacisk na nauczanie języków klasycznych (łaciny, greki).
schodziły na dalszy plan. Skąd taka decyzja? Otóż na przełomie XVIII i XIX stulecia rozwinął się – głownie w Niemczech – prąd myślowy, który nazwano neohumanizmem. Ów neohumanizm pragnął przywrócić uwielbienie dla starożytnej kultury i wartości, odrodzić człowieka. Stąd też, zwłaszcza w gimnazjach klasycznych, przedkładano łacinę i grekę nad matematykę i nauki przyrodnicze. Inaczej rzecz miała się ze szkołami mającymi w nazwie słówko realne. Szkoły realne skupiały się przede wszystkim na nauczaniu przedmiotów ścisłych i przyrodniczych. Uczono też łaciny, choć stawiano dużo bardziej na języki nowożytne – angielski i francuski. Tego typu placówki były bardzo popularne wśród mieszczan, gdyż rozwijający się intensywnie niemiecki przemysł potrzebował ludzi obdarzonych zmysłem technicznym i w tym kierunku wykształconych. W czasach, o których mówimy szkoły miały charakter wyznaniowy.
Ni mniej, ni więcej tyle, że w szkołach katolickich nauczycielami mogli być wyłącznie katolicy, a w ewangelickich – ewangelicy. Co ciekawe podział ten…nie dotyczył uczniów! W związku z tym uczeń – katolik mógł bez problemu kształcić się w protestanckiej szkole i odwrotnie. Powiedzieliśmy sobie trochę o przedmiotach, których nauczano w każdej ze szkół średnich, a nie wspomnieliśmy o rekrutacji do tychże placówek. Pora, by nadrobić zaległości i przyjrzeć się pierwszym krokom, które podjąć musiał przyszły kandydat na gimnazjalistę.

Gdy umiejętności brakowało pomocne okazały się znajomości i protekcja bliskich. Jeśli i to nie wystarczyło, przyszły uczeń szkoły średniej mógł zostać przyjęty do klasy przygotowawczej. Tracił tym samym rok – i co najważniejsze – nie miał pewności co do tego, czy ostatecznie zostanie przyjęty do gimnazjum. Czy będąc w skórze takiego gagatka podjęlibyście ryzyko? W większości zapewne tak, choć pamiętajcie, że wówczas o takich sprawach decydował poziom zamożności danej rodziny. Tymczasem, gdy rozmowa z dyrektorem szkoły przebiegła pomyślnie, można było rozpocząć naukę. A uczyć trzeba było się pilnie, gdyż koszty jakie ponosili rodzice znacznie obciążały domowy budżet.

W dawnej szkole nauczyciele niejednokrotnie chcąc ukarać ucznia, uciekali się do przemocy fizycznej. Niech za przykład takiego postępowania posłużą słowa patrona grudziądzkiego muzeum – ks. Władysława Łęgi – – […] w ówczesnej szkole były stosowane kary cielesne. Służyła do tego długa trzcina, którą nauczyciel, przytrzymując rękę ucznia, wymierzał razy na jego dłoń. Za większe przestępstwa karano chłopców w ten sposób, że przekładano ich na ławce lub krzesełku i uderzano na pośladki przez portki – brrr!

Rodzice akceptowali taki stan rzeczy, gdyż sami postępowali podobnie. Właśnie! Przyjrzyjmy się nauczycielom. Przyszli pedagodzy kształcili się przez trzy lata. Kandydat na nauczyciela musiał charakteryzować się dobrym zdrowiem, zarówno fizycznym jak i psychicznym, posiadać pewien stopień wiedzy ogólnej i muzycznej oraz ukończyć 15 rok życia. Przed przystąpieniem do nauki w seminarium nauczycielskim musiał też zdać egzamin wstępny przed komisją złożoną z przedstawicieli pruskich władz oświatowych. Na egzaminie sprawdzano wiadomości z takich przedmiotów jak religia, język niemiecki, historia Prus, geografia i arytmetyka.
Kandydata nie ominął też sprawdzian umiejętności muzycznych. Do grudziądzkiego seminarium nauczycielskiego, które w zamyśle rządu pruskiego miało przede wszystkim przygotowywać nauczycieli dla polskich szkół katolickich na Pomorzu, przyjmowano młodzież polską z całego regionu, a najwięcej z Grudziądza i powiatu grudziądzkiego. W latach 1816 – 1896 szkołę ukończyło 1581 absolwentów. Uczeń seminarium zaczynał swoją edukację od klasy trzeciej, która była klasą najniższą. Miał w niej szlifować język niemiecki i rozwinąć wiedzę ogólną. W drugiej klasie kontynuowano materiał z klasy trzeciej, a w klasie pierwszej program nauczania wzbogacono o lekcje praktyczne w szkole, zajęcia z pedagogiki i metodyki – jednym słowem- przyszli nauczyciele uczyli się jak uczyć innych. Nauka kończyła się, a jakże!, egzaminem. Jak wyglądał? Był to kilkugodzinny sprawdzian z muzyki, metodyki nauczania, śpiewu, gry na organach lub skrzypcach, religii, historii, rachunków i języka niemieckiego. Przeprowadzano lekcję próbną, gdzie obserwowano metody nauczania stosowane przez przyszłego nauczyciela.
Grudziądzkie seminarium nauczycielskie wysłało w świat 2181 nauczycieli szkół powszechnych. W kolejnej części opowieści o grudziądzkiej oświacie przyjrzymy się edukacji dziewcząt i kobiet, szkolnictwu w II Rzeczypospolitej, jak również szkołom zawodowym, dzięki którym nasze miasto było i jest ważnym punktem na mapie edukacyjnej regionu. Nim to jednak nastąpi zajrzymy do fascynującego świata przemysłu. Spojrzymy w oczy grudziądzkim self – made manom, zaglądniemy w kulisy tworzenia wielkich fortun i dynamicznie rozwijających się interesów.
Do zobaczenia wkrótce!


ŹRÓDŁA
Roczniki Grudziądzkie:
1963 J. Konieczny, K. Szymański, Dzieje szkolnictwa grudziądzkiego. Część II
T. Krzemiński, Codzienność mniejszych miast Pomorza Nadwiślańskiego końca XIX
i pierwszych dziesięcioleci XX wieku: zmiany warunków materialnych i przeobrażenia obyczajowości, Warszawa 2017
W. Łęga, Cienie i blaski lat szkolnych. Wspomnienia Polaka z Prus Wschodnich,
Wejherowo 1997
D. Łukasiewicz, Życie codzienne w Królestwie Prus w latach 1701 – 1933, Warszawa 2020
P. Mazur, Zawód nauczyciela w ciągu dziejów. Skrypt dla studentów z historii wychowania, Chełm 2015
Ł. Mielewczyk, Życie codzienne pomorskiego gimnazjalisty na przełomie XIX i XX wieku, na podstawie relacji i pamiętników [w:] Z dziejów kultury Pomorza XVIII – XX wieku. T.4,
Gdańsk 2010
Źródła fotografii:
fotopolska.eu
Kujawsko – Pomorska Biblioteka Cyfrowa

Dzięki Patrykowi przeszłość naszego miasta nabiera zupełnie nowej perspektywy i zachęca do zwiedzania naszego ZABYTKOWA.

Jest portalową czarodziejką. W magiczny sposób przedstawia nasze słowa i obrazy, nadając im przejrzystą i zaskakującą formę.