Weekend zapowiadał się wyśmienicie, a to za sprawą słonecznej pogody. No cóż…mamy zimę i chciałoby się wstać rano i zobaczyć śnieg. Niestety taki mamy obecnie klimat, że Pani Zima jest coś nieśmiała tego roku. Skąpi nam śniegu, a w zamian „serwuje” ostatnio mroźne noce i poranki. Ale nie ma co narzekać i należy zawsze szukac pozytywów. Do wiosny jeszcze dobre kilka tygodni, ale zwierzęta chyba już na nią czekają tak jak i ja. Wszyscy potrzebujemy słońca i światła, nawet zwierzęta. Idąc przez las słychać śpiew ptaków, żurawie już „tańcują” na polach, kruki zaczynają „tańcować” na niebie i dobierać się w pary (toki). Oj pomimo mroźnego i wietrznego weekendu, przyroda zwiastuje nadchodzącą wiosnę. Ale nie ma co czekać aż oficjalnie Pani Wiosna nadejdzie, tylko pakować plecak i w drogę, tak jak lubię.
Piękne niedzielne słońce od samego rana zachęcało aby wyjść z domu. Jedynie zimny wiatr sprawiał, że momentami łzy napływały do oczu. Ale co tam, trzeba hartować organizm. Tego dnia wybrałam spacer naszym pięknym lasem, po drodze „zahaczając” o pola z nadzieją, że będą żurawie. I faktycznie były … żerowały na podmokłym polu. Posiedziałam chwilkę pod drzewem, zjadłam kanapkę wsłuchując się w ich piękny klangor. Coś niesamowitego. Jednak mroźna aura nie sprzyjała tego dnia na dłuższe przystanki i obserwacje. Trzeba było być w ruchu, bo inaczej ręce i stopy zamarzały.
Spacerując przez nasz grudziądzki las zawsze można zobaczyć i usłyszeć coś ciekawego. Nad rzeką Maruszanką zimorodek latał w te i wewte, zatrzymując się na swoich czatowniach w poszukiwaniu ryb. To niesamowicie piękny ptak. Ciężko go dojrzeć gdy leci bezszelestnie nad wodą. Ale kiedy usłyszymy głośne i donośne „piiiiii”, tzn, że nadlatuje „błękitna strzała”. Nie pozwoli na siebie popatrzeć z bliska, bo gdy my się zbliżamy, on czujnym wzrokiem nas obserwuje i zmienia miejsce czatowania…oby jak najdalej od człowieka.
Sikorki zaczynają „koncertować” i gdy wsłuchamy się w las, to usłyszymy piękny śpiew. Razem z sikorkami w koronach drzew „buszują” raniuszki. Po pniu drzewa wspina się pełzacz. Strzyżyk hałasując w tempie ekspresowym zmienia miejsce z krzaczka na krzaczek, że ledwo nadążam zmienić kierunek aparatu fotograficznego. Strzyżyki są bardzo szybkie i zwinne. Nie są skłonne do współpracy jako modele. Kiedy sikorka pozwoli przez kilka sekund na siebie popatrzeć, to strzyżyk potrafi już w tym czasie parę razy zmienić miejscówkę. Zrobić mu zdjęcie jest nielada wyzwaniem. Zdarza się, że stoję kilka minut oparta o drzewo, aby złapać równowagę i poczekać z nadzieją aż zjawi się na drzewie. Wiosną czy latem jest łatwiej, bo jest cieplej.
W drodze powrotnej spotkałam dzięcioła dużego, ale to już temat na kolejną „opowieść”.
Las to magia i wystarczy wsłuchać się w jego dźwięki i szelest. Usłyszymy jak wiatr kołysze koronami wysokich drzew. Czasem przypomina to dźwięk skrzypiących starych drzwi, niczym epizod z horroru. Ale przecież w lesie nie ma drzwi. Nad lasem przelecą dzikie gęsi, spłoszone czaple zaalarmują „skrzeczniem”, że nie są zadowolone z naszej wizyty nad rzeką. A gdy nagle usłyszymy głośny trzepot skrzydeł, to będą to łabedzie. Natura to coś pięknego i warto wybrać się na spacer do lasu, czy parku bez względu na pogodę, wsłuchać się jak zwierzęta zwiastują nadejście wiosny.
Zapraszam Was do relacji fotograficznej z mojej leśnej wyprawy.

























