Skonaktuj się z nami    kontakt@grudziadzmiastootwarte.pl
Witamy na portalu GrudziadzMiastoOtwarte.pl. Miłego dnia!

Muzyka w ciemności: koncerty Marka Bilińskiego i Kasi Biernat – relacja naszego Czytelnika!

Muzyka w ciemności: koncerty Marka Bilińskiego i Kasi Biernat

W jaki sposób najlepiej odbierać i chłonąć muzykę, aby nie uniknął nam żaden jej szczegół? 

Jednym ze skutecznych sposobów może być całkowite odcięcie zbędnego dla dźwięku zmysłu wzroku, pozostawiając słuchacza w odpowiednio nagłośnionej sali. Sala powinna być całkowicie wyciemniona – tylko my, nasza pobudzona wyobraźnia oraz otaczająca nas zewsząd muzyka. Muzyka zresztą nie byle jaka, bowiem autorstwa prawdziwego mistrza i weterana polskiej sceny muzyki elektronicznej. Dodając do tego relaksacyjne dźwięki uzyskiwane za pomocą specjalnych mis i gongów, powinniśmy otrzymać unikatowe doznania.

Taką właśnie atrakcję pod szyldem „Muzyka w ciemności” oferowało nam w piątek 8 listopada Centrum Kultury Teatr. Owy format koncertu wraca na scenę grudziądzkiego teatru po długiej przerwie, bowiem pierwszy raz od czasu pandemii. Czy było równie nastrojowo i doznaniowo jak we wstępie tej relacji? I tak i nie. Owszem – był to koncert inny niż większość, bez typowego oświetlenia estradowego oraz innych dynamicznych efektów świetlnych. Idąc na owe wydarzenie nie za bardzo miałem pojęcie o formacie, jakiego mogę oczekiwać. Nie spodziewałem się oczywiście całkowitych ciemności, bowiem nie byłyby to najlepsze okoliczności „zobaczenia” artysty, którego tak bardzo lubię. Okazało się, że podczas całego koncertu za oświetlenie stanowiły dwa punkty niebieskiego światła, które zza pleców artysty oświetlały instrumenty, ale także kilka pierwszych rzędów widowni. Jak na „koncert w ciemności”, który opierać powinien się na opisanych wcześniej doznaniach – oświetlenie chyba trochę zbyt intensywne. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby użycie kilku niewielkich, stojących lamp, rzucających światło jedynie na potrzebne dla artysty przyrządy oraz na jego samego. Ja, siedząc w pierwszym rzędzie, nie za bardzo miałem okazję raczyć się tytułową ciemnością.

Zanim przejdę do dalszego opisu wrażeń, wypada najpierw napisać kto zagrał dla zebranej w Teatrze publiczności. Gwiazdą wieczoru był Marek Biliński, po nim o ezoteryczne doznania postarała się Kasia Biernat.

Marek Biliński to prawdziwa legenda i prekursor polskiej muzyki elektronicznej w naszym kraju. Początki jego twórczości sięgają początku lat 80., gdy zaczął grać na instrumentach klawiszowych w zespole o nazwie Bank. W roku 1982 zadebiutował jako artysta solowy, a pierwszą płytę – Ogród króla świtu – wydał rok później. Singiel z jego kolejnego wydawnictwa (E≠mc²) stał się wielkim przebojem w kraju, a teledysk do niego został wybrany przez telewidzów za najlepszy w 1984 roku – mowa oczywiście o utworze Ucieczka z Tropiku, który to wciąż jest najpopularniejszym w dorobku tego kompozytora. Przez ponad 40 lat swojej twórczości, wydał niemal 10 albumów studyjnych, a także sporo mini-albumów, kompilacji oraz wydań koncertowych. Jego muzykę słyszeć mogliśmy w polskich filmach i serialach, podczas spektakli teatralnych, a także oglądając popularne teleturnieje, jak np. Koło Fortuny.

Kasia Biernat zaś to naturoterapeutka, która odnalazła swoje prawdziwe powołanie dosyć przypadkowo – malując obraz. Napędzona poczuciem wolności i nieograniczonej możliwości w tworzeniu tego, co czuje, odkryła swoje powołanie, czyli terapie naturalne. Jak sama twierdzi – za pomocą dotyku, zapachu oraz dźwięku jest w stanie wesprzeć ciało, umysł oraz wyzwolić potrzebne do regeneracji emocje. Prowadzi swoje usługi terapeutyczne w gabinecie pod Grudziądzem. Od ośmiu lat eksperymentuje z dźwiękami orientalnych instrumentów.

Wracając do samego koncertu – myślę, że dla każdego fana tego kompozytora było to wydarzenie co najmniej udane, ale nie ukrywam, że spodziewałem się zupełnie odmiennego repertuaru. Już sam fakt niewielkiej ilości keyboardów oraz syntezatorów bardzo mnie przed rozpoczęciem koncertu zdziwił oraz zaniepokoił. Okazało się, że pan Marek zdecydował się przedstawić nam aranżację swoich największych utworów za pomocą dźwięku samego pianina. Bardzo zachowawczo korzystał z basowego dźwięku syntezatora. Gdy już go jednak użył, sala wypełniła się dźwiękiem głębokiego basu, a ja zanurzyłem się w niepowtarzalnym klimacie lat 80. Ogromna większość koncertu upłynęła jednak pod znakiem dźwięków samych klawiszy, które to – mimo wszystko – pod palcami mistrza brzmiały niesamowicie klimatycznie. To był udany występ, pokazujący, jak bardzo uzdolnionym i nietuzinkowym kompozytorem jest Marek Biliński.

Następnie pani konferansjer zarządziła przerwę, zaprosiła widownię na jesienną herbatę, a chętni mogli skorzystać z okazji i poprosić pana Marka o autograf oraz o zdjęcie, z czego zresztą chętnie skorzystałem.

Po przerwie na scenie pojawiło się mnóstwo tybetańskich mis, gongów oraz dymu z kadzideł – to był znak, że rozpoczyna się koncert Katarzyny Biernat w duecie z jej mężem. W zasadzie ciężko nazwać to koncertem – określiłbym to bardziej jako harmonizującą sesję dźwiękową. Relaksacyjny oraz niezwykle głęboki dźwięk przeszył całą salę teatru, która po pierwszym koncercie nieco już opustoszała. Widać było, że Kasia Biernat doskonale czuje fizykę instrumentów i umie wycisnąć z nich niezwykle intensywne brzmienie. Większość widowni przeżywało to wydarzenie z zamkniętymi oczami, samemu zapewniając sobie tytułową „muzykę w ciemności”. Bardzo fajnym pomysłem było wystawienie kilkudziesięciu leżaków, które to rozłożone na scenie były do dyspozycji dla każdego chętnego – o ile oczywiście był wystarczająco szybki. Ciekawą opcją była także możliwość wypróbowania egzotycznych instrumentów samemu, po zakończeniu wystąpienia. Nie spróbowałem, ale chętnych nie brakowało.

Podobno format koncertów „w ciemności” na stałe wrócić ma do grudziądzkiego repertuaru. Jestem bardzo ciekawy kolejnych artystów, którzy zawitają w naszym mieście. Jest to bowiem ciekawa formuła wydarzenia i jeżeli poziom nie będzie schodził poniżej opisywanego koncertu, na pewno będę stałym bywalcem tego formatu.

Nasz Czytelnik

Paweł Fliegel

Dziękujemy Panu Pawłowi za podzielenie się z nami swoją relacją! Zachęcamy do przesyłania swoich odczuć przy okazji następnych wydarzeń z Pana uczestnictwem! 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu

OKIEM PAWŁA

ZAPRASZAMY NA FOTORELACJĘ
Napisz do nas!

Weź udział w konkursie!

Poznajmy się!

Tym chemy Cię zainteresować