Wernisaż Rity Staszulonok „Memory in Water„ w Klubie Akcent.
W czwartkowe popołudnie 14 września do grudziądzkiego Akcentu zawitała ze swoimi dziełami Rita Staszulonok. Artystka pochodzi z Mińska na Białorusi, gdzie w roku 2005 ukończyła Państwową Akademię Sztuk Pięknych. W trakcie nauki specjalizowała się w sztuce monumentalno-dekoracyjne w szczególności w technikach witraży, mozaiki, fresku, sgraffito, rysunku, malarstwa olejnego i temperowego. Te doświadczenia do dziś widoczne są w jej twórczości zarówno w doborze metod jak i tematów.
Od 2010 roku mieszka w Polsce a dokładniej w Pruszczu Gdańskim. Na swoim koncie zawodowym ma również ilustracje do książek, murale, scenografię dla teatru oraz projekty przestrzenne. Ulubioną techniką pracy Rity jest tempera jajowa. Jej twórczość wielokrotnie doceniana była w kraju i za granicą, w Polsce otrzymała między innymi Stypendium Ministra Kultury – Gaude Polonia czy Stypendium Kulturalne Miasta Gdańska.
Na wystawę do Grudziądza artystka przyjechała ponownie po 10 latach, nie tylko dla tego, że jest z nim związana rodzinnie ale ponieważ jest oczarowana jego pięknem. Dzieła prezentowane w Akcencie są efektem pracy artystycznej autorki w tym okresie a tytuł wystawy zaczerpnięto z tryptyku powstałego w Brazylii. Ten zestaw obrazów jest ważny dla Rity, ponieważ rozpoczął cykl jej martwych natur inspirowanych kulturą i przyrodą Brazylii i Holandii. Oprócz tego cyklu, prezentowane są inne projekty artystyczne, między innymi „Osobiste planetarium”, w którym można zobaczyć różne kosmiczne obiekty albo planety zadedykowane mistrzom wczesnego renesansu włoskiego oraz obrazy prezentujące miasta naszego Pomorza.
Prace Rity Staszulonok są eklektyczne w zakresie łączenia różnych idei. W szczególności dotyczy to łączenia nowoczesnych form i przedstawień wizualnych z elementami historycznymi, zaczerpniętymi ze starych obrazów. Każdy z nich opowiada inną historię ale wszystko jest w nim przemyślane, tak by tworzyć spójną całość.
Gniew, Toruń czy Grudziądz są inspiracją do kilku dzieł prezentowanych zarówno w dużym formacie, jak i w miniaturze, bo jak mówi artystka „chciałam pokazać, że też potrafię malować małe obrazy”. Miasto ułanów znajdziemy między innymi w dziele „Pełnia Grudziądzka”, który ma w sobie pejzaż Bramy Wodnej oraz postać zaczerpniętą z „Poliptyku Grudziądzkiego” – jedynego gotyckiego dzieła zachowanego z naszego zamku. Postać ta ma nimb za głową, który jednocześnie jest księżycem w pełni. Bardzo ciekawa jest też ogromna Panorama Grudziądzka, w której woda przedstawiona jest w miejscu nieba i wypełniona kaczkami. Obraz wygląda jak odwrócone zdjęcie grudziądzkich spichrzy odbitych w Wiśle, z tym, że rysunek kaczek nie jest zgodny z taką wizją. Artystka chyba lubi w tak przewrotny sposób zmuszać widza do myślenia, odgadywania i interpretacji.
Dzieła prezentowane na wystawie wykonane są w rożnych technikach, głównie temperze na płótnie i drewnie oraz klasycznym akrylu i oleju. Trzeba jednak zauważyć, że artystka potrafi zmalować płótno tak, jakby było to stare drewno a drewniany, malowany obrazek przekształcić w intarsję. Jak – cóż o tym najlepiej przekonać się samemu.
Wernisaż zgromadził spora liczbę widzów pomimo tego, że zapowiadany koncert chóru Tibi Mariae się nie odbył z przyczyn niezależnych od organizatorów. Uczestnicy wydarzenia byli pod ogromnym wrażeniem prezentowanych dzieł i z zaciekawieniem słuchali wyjaśnień i komentarzy artystki.
Zachęcamy do obserwowania strony www.grudziadzmiastootwarte.pl o takich wydarzeniach będziemy informować Państwa na bieżąco.
Autor zdjęć oraz tekstu: Aleksandra Kaniecka



























